Maria Ulicka
FENOMEN "DIALOGU"


Niewiele jest w Polsce amatorskich teatrów poezji, które mogą obchodzić pięćdziesięciolecie. Niewiele jest w Polsce teatrów o tak znaczącym dorobku jak Teatr Propozycji "Dialog" w Koszalinie.

Myślę zatem, że o DIALOGU można mówić jako o fenomenalnym zjawisku na teatralnej mapie Polski. Fenomenalnym - to znaczy rzadkim, wyjątkowym, niezwykłym.

Trudno byłoby zapewne określić i opisać całąsumę wrażeń, jaka składa się na
f e n o m e n DIALOGU lub - idąc za Kantem - ukazać pełny "obraz rzeczy", które składają się na tę sumę. Spróbujmy więc zatrzymać się chociażby nad kilkoma jej składnikami.

I.
Zacząć należy od genezy DIALOGU. Ponad pięćdziesiąt lat temu -w sierpniu 1959 roku - Teatr Propozycji Dialog "zapisał swoją pierwszą kartę "Godziną myśli" - programem, na który złożyła się poezja i proza Słowackiego. Wtedy zaczął rodzić się zespół, w pracy nad ową godziną myśli politycznej i społecznej, zastanawiająco wówczas aktualnej. Młodzi ludzie, utalentowani recytatorzy poznali wówczas wagę słowa, jego siłę, znaleźli dla tego słowa współczesnego adresata." Tak pisała o powstaniu DIALOGU Jadwiga Ślipińska z okazji jego dziesięciolecia.
Ową grupę ludzi zgromadziła wokół siebie Henryka Rodkiewicz, wtedy jeszcze aktorka Bałtyckiego Teatru Dramatycznego, która wkrótce porzuciła go, by założyć teatr poezji.
W trzy miesiące po "Godzinie myśli" odbyła się pierwsza polska premiera sztuki Wolfganga Borcherta "Pod drzwiami", a 7 marca 1960 roku - spektaklu antycznego "Nie będzie końca dialogu". Podczas pracy nad tymi przedstawieniami narodziła się nazwa zespołu: TEATR PROPOZYCJI DIALOG. Henryka Rodkiewicz pisała wówczas:
Dialog to przecież rozmowa, to zabieranie głosu na szereg tematów, kontakt z widzem, l żeby ten kontakt nawiązać, zdecydowaliśmy się odrzucić całą teatralność, która nas odgradzała od widza, przeszkadzała nam w bezpośrednim przekazywaniu sądów, opinii.
Za spektakl "Nie będzie końca dialogu" młody koszaliński teatr uzyskał II miejsce w Polsce, a w rok później - za inscenizację "Róży" Żeromskiego -1 nagrodę na Ogólnopolskim Festiwalu Amatorskich Teatrów Poezji, l nagrodę otrzymał również w 1965 roku za inscenizację staroruskiej byliny "Słowo o wyprawie Igora".
A potem - było jeszcze wiele, wiele udanych premier. W każdej z nich - DIALOG starał się być wiernym idei zawartej w tak często przytaczanych przez zespół słowach z "Testamentu" Stefana Jaracza:
Żądam od każdego teatru służby ideowej - aby teatr choćby w skromnym zakresie wiedział czego chce i aby robił wszystkie wysiłki do realizacji swych zamierzeń.

II.

Zrozumienie fenomenu DIALOGU nie jest możliwe bez przyjrzenia się niektórym choćby jego przedsięwzięciom. Nie chodzi mi tutaj o recenzje z poszczególnych spektakli - znawcy przedmiotu napisali je już dla potomnych - myślę przede wszystkim o próbie ukazania idei, jakie przyświecały twórcom spektakli oraz atmosfery, jaka towarzyszyła przedstawieniom.
Teatr to sprawa wyboru i człowiek musi wybierać z tego bogactwa jaki go otacza. Trzeba umieć wybierać i być za to odpowiedzialnym. Ot i cała filozofia życia.
Przytaczam te słowa Henryki Rodkiewicz z połowy lat osiemdziesiątych, bo przecież DIALOG przez cały czas swojego istnienia starał się w y b i e r a ć i przekazywać publiczności teksty, które dotyczą nas, współczesnych, które prowokują do dyskusji, przemyśleń i refleksji. Były to zarówno utwory wybitnych pisarzy-od antyku po wiek dwudziesty, jak i twórców mniej znanych, niekiedy zapomnianych. Były to zarówno dramaty, jak też liryka, czy nawet - publicystyka. Była to literatura polska, ale też poezja i proza z innych kręgów kulturowych. A wszystko po to, żeby prowadzić nieustanną rozmowę z widzem na odwieczne, uniwersalne tematy dotyczące ludzkiej egzystencji.
Zanim publiczność mogła obejrzeć sceniczny kształt widowiska, prowadzono długie rozmowy w samym zespole. Niepowtarzalny, twórczy klimat tych rozmów trafnie oddała Jadwiga Ślipińska, pisząc:
Niekończące się dyskusje na temat teatru, jego funkcji i zadań (...) zamieniały się w pracę nad kolejnym programem. Z tych to dyskusji, które dla niejednych członków Zespołu były świetnymi lekcjami teatru, wyłaniały się często nowe propozycje repertuarowe, interesujące pomysły reżyserskie, inscenizacyjne.
W ćwierć wieku potem - przedstawicielka młodszej generacji DIALOGU, Małgorzata Kołowska, pisząc o swoich przygotowaniach do wystawienia "Koriolana", również wspomina długie przedspekta-klowe rozmowy:
A później przyszedł czas na "Koriolana", wokół którego nieraz do białego rana toczyliśmy zażarte dyskusje. (...) Wtedy to, mieszkając na poddaszu Domku Kata, żyliśmy "Dialogiem" 24 godziny na dobę.
Chęć współdziałania DIALOGU z widzem Jerzy Mańkowski spostrzegł już po obejrzeniu "Godziny myśli". Pisał wtedy w "Kierunkach":
Tytuł montażu był prowokujący. Chodziło o godzinę myśli politycznej, o ukazanie mądrego i refleksyjnego myślenia patriotycznego. (...) Motto stanowił cytat z "Kilku słów odpowiedzi": "Bo Polska teraźniejsza podobna jest do Prometeusza, któremu sęp wyjada nie serce, lecz mózg i rozum". (...) Poprzez metodę niedopowiedzeń pobudzał, drażnił, niepokoił, zmuszał do dyskusji, do współpracy.
A przed recenzją spektaklu antycznego, zatytułowanego "Nie będzie końca dialogu" w tychże "Kierunkach" zapytał wprost Henrykę Rodkiewicz, czym się kierowała przy ustalaniu tego programu. Odpowiedziała wówczas:
Każdym programem proponujemy wyjście z konfliktów, konfliktów starych jak ludzkość i jak ludzkość trwałych, wyjście z konfliktów przez porozumienie się ludzi między sobą, przez miłość, przez nadzieję... Przy pomocy antyku wypowiadamy nadzieję: klęskę fizyczną ludzi, którzy o coś walczą i ich zwycięstwo moralne.
Teksty współczesne w tym programie pełnią funkcję pomocniczą. Dopowiadają antyk /przybliżają go do niezbyt przygotowanego widza.
W recenzji z inscenizacji "Róży" Żeromskiego, dramatu, po który przed DIALOGIEM nie sięgnął żaden profesjonalny teatr po wojnie, Jerzy Mańkowski pisał:
Koncepcja reżyserska Henryki Rodkiewicz poszła po linii wydobycia z utworu elementów, które przez pięćdziesiąt lat dzielących nas od momentu jego powstania nie zwietrzały, ale nasyciły go treściami i prawdami wielce nam bliskimi przez swą aktualność i przez analogie do współczesności. (...) "Róża" w proponowanym przez Rodkiewicz kształcie staje się nie tylko dramatem narodowym, "Dziadami"- 1905 roku, ale ogólnoludzkim. To właśnie wzbogaca o wartości ideowe, pogłębia psychologicznie, jest niezbędnym dopowiedzeniem naczelnej idei utworu. Mówi o prawdzie narastającej do miary truizmu, że człowiek "każdej chwili wybierać musi". (...) W takim ustawieniu sprawy kryje się intelektualna prowokacja, prowokacja do dogłębnego przemyślenia zagadnienia.
Do przemyśleń nad kondycją ludzką zmuszał także spektakl "Słowo o Jakubie Szeli" Bruno Jasieńskiego, którego adaptatorem była w końcu 1962 roku Jadwiga Ślipińska, a reżyserem -Janusz Marzec. Twórcy przedstawienia, eksponując tragedię Szeli, chłopskiego przywódcy zdradzonego przez tych, których miał za przyjaciół, kazali widzom zastanowić się nad odwiecznym problemem zdrady.
l tak można byłoby pisać niemal o każdym spektaklu DIALOGU. W wystawionej w 1962 roku "Kleopatrze" C. K. Norwida zwrócono na przykład uwagę na zbieżność konfliktów świata antycznego i współczesnego.

Twórczość Cypriana Kamila Norwida, która zresztą była często inspiracją dla Henryki Rodkiewicz, wielokrotnie gościła w DIALOGU. Norwidowskie spektakle, będące zawsze ogromnym przeżyciem artystycznym ze względu na współczesność myśli, piękno języka ich autora i umiejętności wykonawców, stawiały przed widzami ważkie pytania o cel i sens życia, kazały zastanawiać się nad rolą ludzkiej pracy, piękna i sztuki... Jak przypomniała Jadwiga Ślipińska - dzięki mistrzowskiej interpretacji "Promethidiona" przez Jerzego Domina - "dialogowcom" i koszalińskiej publiczności bliski był sens słów Norwida:
l ja tak widzę przyszłą w Polsce sztukę. Jako chorągiew na prac ludzkich wieży. Nie jak zabawkę, ani jak naukę..."
Również twórcom późniejszych spektakli DIALOGU nieobca była głęboka refleksja nad celem pokazania spektaklu widzom, nad wyeksponowaniem w realizacji scenicznej określonego przesłania prowokującego do przemyśleń.
Małgorzata Kołowska na przykład, pisząc o motywach podjęcia decyzji o zrealizowaniu w DIALOGU "Koriolana" podkreśla - za Jerzym Sito - że Szekspir podejmuje w tym dramacie zasadniczą dyskusję nad sensem i sposobami politycznego działania. Antycypuje niejako cały ów kompleks spraw, które na porządku dziennym postawił przed ludzkością wiek XX: totalitaryzm i demokracja, jednostka i społeczeństwo, granice wolności i mechanizmy niewoli, istota przywileju i obowiązku.

III.
Dziewięć lat temu DIALOG obchodził jubileusz XXXV - lecia. Był to pierwszy jubileusz zespołu bez Henryki Rodkiewicz, która zmarła w 1990 roku. Mimo jej fizycznej nieobecności - DIALOG udowodnił, że nadal wierzy w przedziwną moc słowa, które należycie zrozumiane i przekazane potrafi -jak twierdził Parandowski - zdobywać władzę nad myślą i wyobraźnią ludzi.
Jerzy Litwin przypomniał wówczas monodram "Człowiek i karzeł" wg Para Lagerkvista, a następnego wieczoru - zespół przedstawił raz jeszcze spektakl "Nie będzie końca dialogu" według nowego scenariusza Jadwigi Ślipińskiej.

Trzydzieści cztery lata temu - pisała wówczas Małgorzata Kołowska - tekstami Ajschylosa, Sofoklesa i Platona Henryka Rodkiewicz i jej aktorzy mówili o wolności, godności i wielkości człowieka. Jacy byli tamci "dialogowi" aktorzy i widzowie? Jacy są dziś? Choć niby słowa te same, sytuacje te same, co przed laty, to przecież ludzie po obu stronach - inni. \ jeszcze - o atmosferze tamtych wieczorów, o tym, że Henryka Rodkiewicz duchem - na pewno była wówczas z DIALOGIEM:
Zaklęta w dialogową czerń i półcienie, w brzmienie głosów wypełniających przestrzeń, w tym prymacie słowa, jakiemu świadectwo dawała w każdej swojej pracy.
Pracy nad słowem, jego sensem, bogactwem, różnorodnością i pięknem zespół poświęcał zawsze dużo czasu. Prymat słowa i umiejętność podorządkowania mu innych elementów spektaklu -to cechy niemal wszystkich spektakli DIALOGU. Wiele razy podkreślali ten fakt krytycy i recenzenci. Myślę, że bardzo trafnie scharakteryzował ten teatr Tadeusz Jaszczyk, pisząc w 1974 roku:
"Dialog"jest teatrem słowa i gestu, teatrem aż do ascezy oszczędnym w środki aktorskie. Jednakże każde wypowiedziane słowo, wyszlifowane i wyważone przez aktorów, spełnia swą funkcję jednoznacznie i celnie.
Siłę słowa "dialogowcy" poczuli już na początku swojej wspólnej drogi, kiedy to przedstawili publiczności "Godzinę myśli" wg Słowackiego.
Ogromną popularność, z jaką spotkało się wystawienie trudnej, zbudowanej głównie w oparciu o filozoficzny dialog, sztuki Borcherta "Pod drzwiami" również tłumaczono przede wszystkim formą przedstawienia, jaką zaproponował DIALOG.
Znów odrzucono bowiem prawie wszystko, co nie było słowem -dekorację, kostium, a środkiem, który słowo wspierał-była jedynie muzyka, l ludzie wychodzili z przedstawień wstrząśnięci.
Antyczne teksty w "Nie będzie końca dialogu", w sposób perfekcyjny przekazane przez aktorów - również spotkały się z żywą reakcją publiczności, a "Obrona Sokratesa" mówiona w tym spektaklu przez Jerzego Domina, stała się klasycznym przykładem prowadzenia bezpośredniej rozmowy z widzem, którego - jak pisali Joanna i Jan Kul-mowie - bolało każde wypowiedziane przez niego słowo. Bo - słowami Sokratesa - Jerzy Domin mówił od siebie, od swojej prawdy, l wierzyliśmy każdemu słowu...
Inscenizację "Róży" Żeromskiego Jerzy Mikke, publicysta "Nowej Kultury" nazwał rewelacyjną, a Stefania Zajkowska pisała o niej w "Głosie Koszalińskim":

Ten spektakl był najpiękniejszym przykładem pełnego podporządkowania wszystkich elementów widowiska - słowu, kulturze recytacji, idei.
Uznanie widzów i krytyków zdobyła także inscenizacja "Słowa o Jakubie Szeli" Bruno Jasieńskiego. Podkreślano umiejętność przetransponowania na scenę trudnej formy poematu, znalezienia w recytacji i ruchu scenicznym odpowiednika do wiersza Jasieńskiego, w którym brzmią chodzone, mazurki i obertasy polskiej wsi.
Okazało się również, że niełatwa poezja Leśmiana w spektaklu zatytułowanym "Łąka", dzięki reżyserii Henryki Rodkiewicz i perfekcyjnemu wykonaniu - stała się przystępna, a słowo, lakoniczny gest i nieliczne rekwizyty - celnie wprowadziły atmosferę ludowego misterium.
Sukcesy zdobywały i inne, liczne przedstawienia DIALOGU. Wojciech Natanson w "Teatrze" nazwał "Pochwałę głupoty" Erazma z Rotterdamu jednym z najlepszych przedstawień, jakie poznał w tym zespole. Pisał też o tym, że "Dialog"dostrzegłsceniczność i drama-tyczność tego świetnego traktatu, nośność jego słowa, jego myśli, jego dowcipu (...), że reżyseria Henryki Rodkiewicz operowała wyrazistymi i pełnymi smaku akcentami.
O wszystkich spektaklach DIALOGU, w których widoczna była odpowiedzialność za słowo, a spójna, logiczna i oszczędna w środki wyrazu forma przedstawienia poruszała widzów - niesposób napisać. Zainteresowanych - odsyłam do wydawnictw z okazji kolejnych jubileuszy DIALOGU oraz do publikacji prasowych.
Jeszcze tylko słów kilka o niektórych przedsięwzięciach DIALOGU z ostatnich lat.
W czerwcu 1995 roku odbyła się premiera spektaklu "Czarny kwadrat" Anny Świrszczyńskiej wyreżyserowanego przez Elżbietę Malczewską. Charakter tego spektaklu celnie oddaje recenzja Małgorzaty Kołowskiej.
Spektakl zrealizowany trzydzieści pięć lat po powstaniu "Dialogu" - pisała w "Głosie Pomorza" - dodajmy - zrealizowany przez młodych ludzi, którzy nigdy nie spotkali się z Henryką Rodkiewicz i nigdy nie widzieli przez nią stworzonych przedstawień - okazał się poetycką klamrą spinającą przeszłość z teraźniejszością. Jeśli to nie jest absurd, to zapewne paradoks.
l dalej: Henryka Rodkiewicz kochała pustą przestrzeń, kochała czerń, kochała ubranych na czarno aktorów, kochała poezję i kochała SŁOWO. By tę czerń ożywioną SŁOWEM wyobraźnia widzów mogła wypełniać w dowolny sposób. Anna Świrszczyńska i Henryka Rodkiewicz podejmowały grę z wyobraźnią widzów, podjęła ją i Elżbieta. Właśnie w tej kolejności: Świrszczyńska - rocznik 1909, Rodkiewicz - rocznik 1921 i Malczewska - rocznik (?) - późniejszy od daty wydania książeczki! (...) Z poetyckiego tekstu Elżbieta Malczewska wyprowadziła poetycki swat teatru. Nie ma tu żadnej dosłowności, jest pusta przestrzeń, którą tych dwoje - Wariat i Zamiatacz - wypełnia strachem, miłością, fantazjami i marzeniami. (...)
Klarowność, jasność (mimo półmroku) i czystość - oto przymiotniki, które najlepiej oddają charakter tego spektaklu, a które tak rzadko można przywołać pisząc o teatrze.

IV.
W listopadzie 1995 roku - spektaklem "Skar i Bonka" rozpoczął w DIALOGU działalność TEATR PRZY STOLIKU zaproponowany przez Tadeusza Mroczka. Pomysł wskrzeszenia "czytanych spektakli" okazał się trafny. Diana Łozińska i Tadeusz Mroczek - aktorzy biorący udział w pierwszym przedstawieniu - konsekwentnie utrzymali konwencję teatru czytanego. Powstrzymując się od grania postaci, gestów i mimiki - stworzyli wzruszający, pełen emocji teatr.
Równie udane były kolejne premiery tego teatru, reżyserowane przez Tadeusza Mroczka - "Księga Apokryfów" Karola Ćapka z działem doświadczonych aktorów DIALOGU - Jadwigi Ślipińskiej, Jerzego Domina, Jerzego Litwina, Wacława Dąbrowskiego, Jerzego Bokieja czy też - "Kraksa" Durrenmatta w wykonaniu męskiej czwórki "dialogowców". Przez trzy sezony TEATR PRZY STOLIKU pokazał publiczności prawie dwadzieścia premier, angażując do wielu z nich - obok aktorów DIALOGU - koszalińską młodzież.
Jadwiga Ślipińska przygotowała w ostatnich latach w DIALOGU spotkania z twórczością Wisławy Szymborskiej i Karola Wojtyły.
Wieczór z twórczością Szymborskiej - pisała Małgorzata Kołowska w "Głosie Pomorza" - wypełnia w pierwszej części poezja, w drugiej - znakomite, pełne finezyjnego humoru, złośliwie inteligentne felietony, l ta część cieszy szczególnie, bawi - widzów i aktorów. Wokół ośmiokątnego stołu zasiadają: Stefania Tomaszewska, Krystyna Strzałko, Jerzy Domin, Wacław Dąbrowski, Jerzy Litwin i - w premierowej obsadzie - Jerzy Bokiej.
W spektaklu "Myśl jest przestrzenią" według tekstów Karola Wojtyły
jak napisała w "Głosie Koszalińskim" Marta Ujma - Jerzy Bokiej, Wacław Dąbrowski, Jerzy Domin i Jerzy Litwin (...) próbowali odnaleźć myśli dawno zatrzymane i dotrzeć do tego, co w słowach ukryte ("Spojrzeniem dusz jest mowa"). Usłyszeliśmy, że "niewiadomą nie jest człowiek". To życie jest pełne tajemnic.
Na widowni panowała cisza. Aktorzy przekonywali, że w ogromnej przestrzeni dziejów przetrwamy dzięki myśli.
Nie było smutno, raczej refleksyjnie. Przysłuchiwaliśmy się rozmowie zwykłych ludzi, którzy spotkali się po to, by porozmawiać o wartości życia.
l jeszcze o jednym spektaklu. W grudniu 1998 roku młodzi uczestnicy warsztatów, prowadzonych pod hasłem "Akademii Słowa" przez Marka Kołowskiego mieli swój sceniczny debiut. Pokazali spektakl oparty na twórcości Bertolt Brechta, według scenariusza i w reżyserii Marka Kołowskiego. Aktorzy podjęli w nim dyskusję o kształcie teatru - czy ma on być mieszczański, realistyczny, czy też - oparty na umowności. Jeden z długoletnich członków DIALOGU po spektaklu powiedział: Tam, na górze, Henryka Rodkiewicz musi się uśmiechać was oglądając.
Ostatnie przedsięwzięcia DIALOGU i ta krótka recenzja sprawiają, że fenomen tego teatru ma szansę przetrwać.
TEATR PROPOZYCJI DIALOG - który za sprawą Henryki Rodkiewicz kultywuje idee teatru rapsodycznego - dzięki rozumieniu ważności i wartości słowa, pięknie i trafnie wyrażonego, nadal prowadzi nieustanne rozmowy z publicznością na tematy najistotniejsze dla współczesnego człowieka...
Mam nadzieję, że NIE BĘDZIE KOŃCA DIALOGU...

Maria Ulicka

 

Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog