BARBARA WRZESIŃSKA W "DIALOGU"


Joanna NOWIŃSKA

6 października w Koszalinie odbywało się kilka interesujących imprez kulturalnych - premiera w BTD, inauguracja sezonu w Filharmonii i projekcje w ramach III Europejskiego Festiwalu Filmowego "INTEGRACJA TY I JA". Tę bogatą ofertę wzbogacił Teatr "Dialog", który zaprosił na spotkanie z wybitną aktorką teatralną i filmową - Barbarą WRZESIŃSKĄ. Była więc okazja, by poznać bliżej kochaną przez wiele milionów widzów "panią Kasieńkę" z niezapomnianego kabaretu Olgi Lipińskiej. Swoje aktorskie doświadczenia warszawska aktorka przekazała młodzieży uczestniczącej w zajęciach Studium Interpretacji Literatury i Słowa, a wspomnieniami i refleksjami podzieliła się z dialogową publicznością, która w ten piątkowy wieczór wypełniła po brzegi salę Domku Kata.

Barbara Wrzesińska może poszczyć się imponującym dorobkiem artystycznym. Na swoim koncie ma kilkadziesiąt wybitnych kreacji teatralnych, filmowych i telewizyjnych. Różnorodny repertuar, obejmujący zarówno klasykę jak i dzieła współczesne, komedię i dramat, potwierdza wszechstronny talent i wyrazistą osobowość pani Barbary, a także jej niezwykłą wrażliwość i umiejętność odnajdywania się w przeróżnych konwencjach i gatunkach scenicznych. Na spotkaniu w Teatrze "Dialog" mogliśmy się również przekonać, jak wielkim urokiem osobistym i ciepłym poczuciem humoru jest obdarzona, jak zaraźliwie emanuje optymizmem i pogodą ducha i jak łatwo nawiązuje kontakt z publicznością, której powierzyła swoje przemyślania na temat sztuki, istoty aktorstwa i... współczesnego świata:

Sztuka pozwala na urzeczywistnianie marzeń, więc swój zawód wybrałam z pobudek czysto egoistycznych - powiedziała Barbara Wrzesińska. - Aktorstwo daje mi szansę na reinkarnację, i to za życia... Połączenie różnych egzystencji w jednym istnieniu jest wspaniałym doznaniem. Na scenie mogę wcielać się w różne, nieraz kontrastowo różne osobowości. Bywałam więc intelektualistką i prostą kobietą, grałam postacie dobre i złe, głupie i mądre, bywałam królową i kobietą - zwaną jakże niesłusznie! - "lekkiego chleba". Czy to nie jest niezwykłe? Inni pełnią w życiu tylko pojedyncze, ściśle określone funkcje - są architektami, biologami, murarzami. A ja mogłam być wszystkim! Oczywiście, później przyszła świadomość pewnego posłannictwa, wynikającego z faktu, iż mogę nieść ludziom radość.

Osobowość Barbary Wrzesińskiej - i jako kobiety i jako aktorki - ukształtowało szczęśliwe dzieciństwo, i wspaniała kochająca rodzina. Ojciec - polonista i łacinnik, a także zakochany w antyku historyk, czytał swej małej córeczce dzieła Homera zamiast bajek. Aktorka z wielką przyjemnością wspomina też lata spędzone w towarzystwie dziadków, w domu otoczonym ogrodem, gdzie dojrzewały malinowe pomidory, a brzoskwinie i morele można było zrywać prosto z drzewa... Wielki wpływ na przyszłą gwiazdę polskich scen wywarł dziadek - poeta, malarz, z zamiłowania ogrodnik-eksperymentator. Drobnym zgrzytem w szczęśliwym okresie wczesnej młodości okazała się oblana matura. Jednak dla pełnej temperamentu nastolatki to wydarzenie okazało się szczęśliwym zrządzeniem losu... Zastanawiając się nad wyborem życiowej drogi i poważnie myśląc o studiowaniu biologii, Barbara Wrzesińska postanowiła sprawdzić swoje predyspozycje aktorskie, zjawiając się - oczywiście na próbę - przed złożoną z wybitnych artystów komisją egzaminacyjną w warszawskiej Szkole Teatralnej:

Miałam wówczas szesnaście lat, granatową spódniczkę, różową bluzeczkę i włosy zebrane koński ogon. W takiej właśnie postaci objawiłam się Kazimierzowi Rudzkiemu, Aleksandrowi Bardiniemu i Andrzejowi Łapickiemu, w którym wówczas zakochane były wszystkie polskie dziewczyny - wspomina pani Barbara. - Zaszokowałam ich osobiście wybranym przedziwnym repertuarem - fragmentem prologu do Bezgrzesznych lat Kornela Makuszyńskiego i wierszem Deszcz Jesienny Adama Asnyka. Do dziś nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego wówczas identyfikowałam się z mocno już dojrzałymi, sześćdziesięcioletnimi mężczyznami? Musiałam jednak zrobić wrażenie, gdyż - zupełnie nieoczekiwanie dla samej siebie - zdałam z najlepszą lokatą!

Chociaż naukę w szkole teatralnej pani Barbara wspomina bardzo miło, nie było jej dane zbyt długo cieszyć się zajęciami. Już na drugim roku otrzymała bowiem zaskakującą propozycję prawdziwego debiutu na scenie warszawskiego Teatru Współczesnego:

Poszukiwano wówczas młodziutkiej i jeszcze aktorsko do końca nie ukształtowanej odtwórczyni głównej roli w spektaklu Zaproszenie do zamku. - wspomina - Była to postać młodziutkiej tancereczki, a ja widocznie dokładnie odpowiadałam oczekiwaniom, gdyż - mimo sporej konkurencji - otrzymałam tę rolę. Niestety, jej przyjęcie wiązało się z koniecznością rezygnacji ze szkoły teatralnej. Nie można było wówczas łączyć teatralnych występów ze studiami. Miałam więc poważny dylemat, tym bardziej, że opiekun mojego roku - znakomity aktor Jan Kreczmar, odradzał mi przejęcie tej propozycji. Sugerował, że przy moim temperamencie szkolna dyscyplina jest bardzo wskazana... Uważam jednak, że studia aktorskie są zdecydowanie za długie, więc podjęłam ryzyko.

Decyzja okazała się słuszna, rozpoczęła bogatą karierę i przyniosła pani Barbarze status gwiazdy polskiego teatru i kina. Współpracowała z najbardziej znanymi polskimi reżyserami - Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Zanussim, Januszem Morgensternem, Ryszardem Berem i Agnieszką Hollanad, występowała obok znakomitych aktorów, zdobyła wiele prestiżowych nagród i wielką popularność. Interesującym doświadczeniem był udział w telewizyjnym kabarecie, chociaż praca pod kierunkiem bardzo utalentowanej i bardzo wymagającej, a przy tym obdarzonej wybuchowym temperamentem Olgi Lipińskiej, czasami bywała zajęciem niezwykle stresującym.... Mistrzowsko wykreowana przez aktorkę postać uroczej i bezradnej panny Kasieńki przyniosła jej wielką sympatię wielomilionowej publiczności.

Wówczas telefon dzwonił prawie bez przerwy - powiedziała Barbara Wrzesińska. - A kiedy przestawał dzwonić, cieszyłam się chwilą oddechu. Te lata pozwoliły mi na zrozumienie istoty aktorstwa. To specyficzny, bardzo trudny zawód, zbierający czasami tragiczne żniwo. Wymaga więc niezwykłej odporności psychicznej. W jednej można stracić status uwielbianego idola. Wiedziałam o tym, więc kiedy telefon milczał i nie obrażałam się na życie... Nie martwiłam się rolami, których nie zagrałam, lecz nauczyłam się czerpać satysfakcję z dotychczasowych osiągnięć i z tego, co jeszcze może przynieść mi los.

Zdaniem pani Barbary - każdy życiowy etap może być piękny. I każdy należy docenić. Teraz cieszy się dawniej niedostrzeganymi zjawiskami, czerpie radość z kontaktu z pięknem natury, częściej słucha ulubionego jazzu i spaceruje po parku w towarzystwie ulubionych psów. Znalazła również czas na spotkanie z młodzieżą w ramach prowadzonego przez Teatr Propozycji "Dialog" Studium Interpretacji Literatury i Słowa, chociaż początkowo perspektywa zajęć z młodymi adeptami sztuki teatralnej budziła wiele obaw:

Prawdę mówiąc, bałam się tego kontaktu, tymczasem spotkało mnie coś bardzo optymistycznego. - powiedziała Barbara Wrzesińska. - Mamy fantastyczną młodzież! Wrażliwą, otwartą na nowe doświadczenia, czułą, chociaż nie sentymentalną. Mam nadzieję, że gdy zostaną reżyserami, rzeczywistość kreowana przez telewizję i kino przestanie epatować przemocą, zbrodnią i dewiacją... Kto wie? Może to dzięki nim powstanie kiedyś polska wersja Rozważnej i romantycznej, może w mediach zacznie królować po prostu normalny świat, gdzie jest miejsce na miłość, nadzieję i tak wyszydzany dziś happy-end. A przecież ludziom potrzebna jest chociaż nadzieja na szczęście, aby mogli pogrążyć się w marzeniach i zasypiać z uśmiechem...


 

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

 

 

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
  
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog