TRZECI "DIALOG O KULTURZE"

Izabela Nowak


Bohaterem grudniowego spotkania z był wybitny polski językoznawca - prof. Jerzy BRALCZYK, postać barwna, popularna, znana z ekranów telewizyjnych i ze swych publikacji książkowych.

Język jest z jednym z istotnych elementów naszej kultury. O jego zawiłościach - i to w sposób niezwykle interesujący - zgromadzona w Domu Kata publiczność mogła porozmawiać z wybitnym znawcą przedmiotu. Prof. Jerzy Bralczyk jest wykładowcą retoryki w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego i w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, komentatorem, autorem programów telewizyjnych i audycji radiowych. Dla gościa "III Dialogu o kulturze" subtelności polskiej mowy nie kryją żadnych tajemnic. Dodajmy, że znakomity i obdarzony niezwykłym poczuciem humoru gość dzielił się chętnie swoją wiedzą, chociaż - jak sam zapewniał: zadaniem językoznawców jest przede wszystkim uważne śledzenie i odnotowywanie zmian nieustannie zachodzących w języku. Przecież to Polacy decydują o tym, jaki będzie nasz język. Uporczywie powtarzana struktura, początkowo uznawaną za błędną, z czasem staje się tylko nieelegancką. Powinna więc zostać sankcjonowana, gdyż później - jako norma - funkcjonuje oficjalnie w języku polskim.

Dyskusję z gościem rozpoczęli Bogdan Gutkowski, prezes Teatru Propozycji "Dialog", red. Jagoda Koprowska z Redakcji Publicystki Radia "Koszalin" oraz Rafał Janus, dyrektor LO im. Dubois, autor felietonów prezentowanych na łamach "Głosu Pomorza". Druga część spotkania należała do publiczności.

Język polski zmienia się, wciąż zachodzą w nim nowe zjawiska, związane głownie z rozwojem techniki i mediów - głownie elektronicznych, pojawiania się nowych technologii, i zmiany sposobu obiegu informacji. W konsekwencji w naszej ojczystej mowie pojawia się coraz więcej zapożyczeń, głownie z języka angielskiego. I właściwie nie da się zatrzymać tego procesu. Zmieniają się więc także kryteria poprawności językowej. Prof. Bralczyk nie potępia więc zapożyczeń, chociaż:

Być może istnieją polskie słowa zapomniane, które mogłyby być używane zamiast obcych - powiedział podczas dyskusji. - Przecież do niedawna słowa takie jak "wójt" czy "burmistrz" były dla nas przestarzałymi archaizmami! A dla młodzieży istnieją "od zawsze". Wertujmy więc stare słowniki, szukajmy!

Prof. Jerzy Bralczyk to znany specjalista języka mediów i reklamy. A także polityki. Jest autorem książek poświęconych językowi polskiej polityki lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Na spotkaniu nie zabrakło więc pytań dotyczących tej właśnie sfery. Pytany o różnice zachodzące w języku używanym przez polityków, odpowiedział:

Język polityki lat siedemdziesiątych oparty był na schematach. W latach dziewięćdziesiątych stał się o wiele bardziej zróżnicowany, zindywidualizowany i nadmiernie populistyczny. Politycy chcą się przecież pokazać z jak najlepszej strony! Dziś charakteryzuje go nasycenie emocjami, a także demagogia i zawiłość, wynikająca także z frustracji, i z chęci podkreślenia swojej ważności... Język współczesnej polityki cechuje również programowa niejasność. Przykładem może być język używany przez dyplomatów. Być może taka sytuacja jest związana z faktem, iż każde wypowiedziane przez nich słowo może przynieść ważne konsekwencje. Przytoczę więc klasyczne zdanie z języka współczesnej polityki: "Nie potwierdzam, nie zaprzeczam i proszę nie wyciągać żadnych wniosków".

Wspólnie zastanawiano się również nad przyszłością języka polskiego. Wciąż pojawiają się w nim nowe słowa, skróty, zapożyczenia... Jak będzie wyglądał za lat dwieście? Czy istnieje szansa na zachowanie narodowej mowy w nowej, zjednoczonej Europie?

Być może, pozostanie tylko kilka czasowników z przedrostkami zmieniającymi ich znaczenie - powiedział prof. Bralczyk. - Chociaż początkowo media elektroniczne przyczyniły się do uaktywnienia języków etnicznych. Ale na jak długo? Myślę, że powstanie wielki globalny język, prawdopodobnie germański. A może będzie to chiński? Przecież posługuje się nim ponad miliard ludzi! Z nadzieją więc spoglądam w stronę Chin, zafascynowany prastarą kulturą tego kraju...

Czy język odzwierciedla sposób myślenia poszczególnych narodów? Czy narzuca pewne widzenie świata? Również i nad tym zagadnieniem zastanawiano się podczas spotkania. Przecież przyjął się pogląd, że niemiecki ze swoją precyzją jest językiem filozofów i naukowców, a francuski - językiem poetów. Prof. Bralczyk jednak nie podziela tych opinii. O wiele bardziej przemawia do niego jasność i prostota francuskich koncepcji filozoficznych epoki oświecenia, niż na przykład myśl Heideggera. Jest natomiast zwolennikiem podziału języków na "twarde" i "miękkie". Twardym jest język matematyki, logiki i kodu genetycznego. W tym przypadku na określenie zjawiska, czy pojęcia istnieje tylko jedno słowo. Natomiast w językach "miękkich", charakteryzujących na przykład malarstwo abstrakcyjne, czy poezję poszczególne słowo może być zastąpione przez dowolną ilość innych słów.

Język polski wciąż się zmienia. Pojawiają się w nim wciąż nowe słowa wnoszone na przykład przez gwary młodzieżowe, czy użytkowników internetowych czatów. Czasami są one dla ludzi spoza tych środowisk zupełnie niezrozumiałe. Czy nie warto więc opracować nowe słowniki polsko-polskie ułatwiające międzypokoleniową komunikację? Ale:

Kiedy nowe słowo, pochodzące na przykład z języka hip-hopowców zostaje zapisane w słowniku, staje się martwe, przestaje funkcjonować, więc szybko zostaje zastąpione przez inne - odpowiedział na to pytanie prof. Bralczyk.

Gość grudniowego spotkania słynie ze swej tolerancji. Nie pochwala jednak pewnych zjawisk, czy tendencji zaznaczających się współcześnie w polskiej mowie:

Chociaż osobiście uważam, że mamy piękne wulgaryzmy, nie akceptuję publicznego ich używania - powiedział. - Powinno się je chronić i używać tylko w wtedy, gdy jesteśmy sprowokowani. Nie lubię nadmiernej przesady. Słowa takie jak na przykład "ekscytacja", powinny być zarezerwowane tylko dla ekstremalnych sytuacji. Nie lubię tak zwanego "języka sukcesu", charakteryzującego telewizyjne talk-showy, wypowiedzi radiowych DJ-ów (nazywam ich "Dejotami") czy też nowoczesne firmy, z których każda ma swoją "misję" i wizję". Nadużywanie takich słów jak "motywacja", "dyspozycyjność", "profesjonalizm" sprawia, że przestają cokolwiek znaczyć. Podoba mi się natomiast często krytykowane słowo "dokładnie" oznaczające trafienie w sedno z pewną nadwyżką znaczeniową.

Mogłoby się wydawać, że spotkanie poświęcone zagadnieniom lingwistycznym zainteresuje tylko wąskie grono językoznawców. Nic bardziej mylnego! Rozmowa z prof. Jerzym Bralczykiem, udowodniła, że rozważania o polskim języku są nie tylko interesujące, ale także naprawdę zabawne.

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"



Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog