KALAMARAPAKSA, czyli rzecz o Witkacym
Izabela NOWAK


Teatr "Rondo" ze Słupska często obecny jest na scenie koszalińskiego Teatru Propozycji "Dialog". 5 czerwca 2003 sympatycy Melpomeny mieli więc okazję obejrzeć kolejną teatralną propozycję słupskich gości. Tym razem był to monodram "Kalamarapaksa, czyli rzecz w Witkacym" prezentowany przez Caryl SWIFT. Autorem scenariusza i reżyserem spektaklu był Stanisław Otto MIEDZIEWSKI.

A co właściwie znaczy zagadkowe słowo zawarte w tytule przedstawienia? Tajemnicę wyjaśnił przed spektaklem Stanisław Otto Miedziewski:

Co to znaczy "Kalamarapaksa"? Nic nie znaczy! Wiktacy był mistrzem w konstruowaniu neologizmów, których z upodobaniem używał zarówno w swojej twórczości jak i w kontaktach towarzyskich. Z kontekstu jednak wynika, że jest to określenie na sytuację zupełnie beznadziejną. Kiedy więc wszystko wali się w gruzy, jedyne, co możemy powiedzieć, to - Kalamarapaksa! Druga część tytułu - "Rzecz o Witkacym" określa treść spektaklu. Bo chociaż o Witkacym - dramatopisarzu, prozaiku, filozofie, malarzu, twórcy teatru "czystej formy", teoretyku i krytyku sztuki - wiemy już bardzo dużo, postać tego ekscentrycznego artysty kryje wciąż wiele tajemnic...W jaki sposób filozofia, system etyczny, poglądy społeczne i słynny katastrofizm odzwierciedlały osobowość Witkacego? I jakim właściwie był człowiekiem ?

Na te właśnie pytania starają się odpowiedzieć twórcy spektaklu. Postać Witkacego - człowieka wyłania się z opowieści bohaterki monodramu. Jest nią Winifred Cooper, Angielka, żona Polaka. Mimo, że od kilkudziesięciu lat mieszka w Polsce, wciąż czuje się obco w tym smutnym, ponurym kraju. Zanurzona w zgrzebną PRL-owską rzeczywistość, wraca we wspomnieniach do szalonych lat dwudziestych, czasów swej młodości, które spędziła w Zakopanem, ciesząc się zainteresowaniem Witkacego. Ten ówczesny "demon krakowskich salonów" był entuzjastycznym wielbicielem kobiecego wdzięku, urody i młodości. I właśnie relacje z kobietami najlepiej obrazują stosunek Witkacego do życia. Ze scenicznej opowieści wyłaniają się sylwetki dwu bardzo ważnych w życiu Witkacego kobiet. To żona - Jadwiga Witkiewiczowa i ostatnia z kochanek, która towarzyszyła ostatnim latom życia artysty zakończonego samobójczą śmiercią.

Caryl Swift - angielska aktorka związana od wielu lat ze słupskim Teatrem "Rondo" - wykreowała na scenie intrygującą postać starszej pani, niezmiennie zafascynowanej "demonicznym" czarem Witkacego. Oszczędna w gestach, a jednocześnie szalenie ekspresyjna, potrafi w jednej chwili przeobrazić się z ekscentrycznej damy w przygnębioną realiami powojennej Polski kobietę. Kontrast teraźniejszości z barwnymi wspomnieniami jest źródłem bolesnego rozczarowania. Na określenie dzisiejszego świata, nie mającego już nic wspólnego z wyrafinowaną kulturą, pozostaje więc tylko jedno słowo: - KALAMARAPAKSA!

Spektakl miał swoją premierę przed dziesięcioma laty - 7 czerwca 1993 roku. Dodajmy, że zarówno reżyser jak i wykonawczyni monodramu debiutowali wówczas w tej formie scenicznej. Od tej chwili spektakl był wystawiany ponad 300 razy w Polsce i za granicą, gościł również na międzynarodowych festiwalach teatrów niezależnych.


Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

 

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog