Kat Miejski
znów pojawił się w Koszalinie
O swoim spotkaniu z katem opowiada
Bogdan Gutkowski, Prezes Teatru Propozycji "Dialog" w Koszalinie.



Działo się to 17 września wieczorem w Teatrze Propozycji "Dialog", za siedzibę mającym zabytkowy XV-wieczny dom kata miejskiego przy ulicy Grodzkiej 3 w Koszalinie, słusznie "Domkiem Kata" zwanym... Bracia Edward i Leszek Żentarowie skończyli właśnie próbę do, nomen omen, "Rozmowy z katem" według Kazimierza Moczarskiego, wyszli bocznym wyjściem, a mnie nieboraka, w środku, samego zostawili. Na nieszczęście (a może szczęście) nie miałem kluczy.
Telefon komórkowy także w samochodzie zostawiłem. Biuro "Dialogu" na piętrze zamknięte. Tragedia, ale nie z Szekspira! Pozostawało jedynie czekać, aż ktoś mnie z tej niewoli wyswobodzi. Czyli: do rana.

Oko w oko z Katem

I tak siedząc pośród nocy, jąłem wsłuchiwać się w odgłosy, dochodzące z poddasza. Najwyraźniej głośno skrzypiały schody ktoś schodził z góry. Popijałem w Sali Kominkowej herbatę, gdy go ujrzałem. Oto stał przede mną prawowity mieszkaniec tego domu - kat w pełnym katowskim rynsztunku. Z twarzą ukrytą pod czerwonym kapturem, z toporem w dłoniach (rozpoznałem bezbłędnie to ten, co wisi na ścianie w naszym korytarzyku). W konfuzję lekką popadłem, ale po chwili, odzyskawszy rezon, spróbowałem konwersacji. I rozmowa potoczyła się wartko.

Kat Miejski i jego rozmówca.

Kat Miejski i jego rozmówca.

Usłyszałem wiele historii, jakie w "Domku Kata" przez lata się działy. Wszystkie sekretne, więc nie mogę ich spisać ani opowiedzieć. Słowo dałem, że dyskrecję zachowam ale... Jedną zapamiętałem jako zupełnie wyjątkową. Tę jedną historię mogę przekazać, bo właśnie dla niej dyspensę od milczenia otrzymałem.

Kat i piękna dziewczyna

W ostatnich dniach marca 2003 roku gościliśmy na scenie muzycznej "Dialogu" znakomitą grupę "Tricolor" z piosenkarką Iwoną Loranc, obdarzoną nie wiedzieć czym bardziej: pięknym głosem czy urodą. Iwona zamieszkała w "Domku Kata" w naszym pokoju gościnnym na poddaszu. Kiedy rano, z nieukrywaną ciekawością pytaliśmy, czy się nie bała samotnej nocy w tym owianym czarną legendą miejscu lub czy może słyszała coś dziwnego, odpowiedziała po dłuższym namyśle że co prawda odgłosy jakieś, owszem, dochodziły, ale czuła się wyjątkowo bezpiecznie. Jakby ktoś nad nią czuwał.

I tu przechodzimy do wyznań Kata. W jego pamięci rzecz miała się tak.
"Zjawiła się na moim poddaszu dziewczyna zjawiskowej urody. Długo już nikt nie nocował w "Dialogu", miałem więc nadzieję na towarzystwo i chwilową ulgę w przymusowej samotności.

Iwona Loranc

Iwona Loranc

Ale jeśli się pokażę, myślałem, to bez dwóch zdań wystraszę gościa. Postanowiłem więc pozostać w ukryciu. Gdy wieczorem dziewczyna zasnęła, wśliznąłem się bezszelestnie ( jak tylko duch potrafi) i przycupnąłem przy jej łóżku. W blasku księżyca, a niebo mi sprzyjało, przyglądałem się nieziemskiej urodzie. Byłem strażnikiem jej spokoju.

Nazajutrz dziewczyna wyjechała a ja znów zostałem sam. Każdego dnia czekałem nadejścia wieczoru. Wchodziłem na poddasze i siedząc przy pustym łóżku, wracałem pamięcią do tych chwil, gdy pilnowałem mojej śpiącej piękności - tak ją już wtedy nazywałem. I któregoś wieczora uświadomiłem sobie, że pokochałem ją. Moją piękną nieznajomą.

W ostatnim czasie w "Dialogu" zapanował zwyczaj wieszania na ścianie przy wejściu fotografii znakomitych gości teatru. Jakże szczęśliwy dla mnie! Ku swej radości, znalazłem wśród nich i jej zdjęcie. Teraz widuję ją co dzień.

Galeria goœci teatru.

Galeria gości teatru.

I tak żyję z nadzieją, że może jeszcze kiedyś zaśpiewa w "Dialogu" a wtedy na pewno jej się ukażę i znów będę czuwał nad jej spokojem."

Tyle zapamiętałem. Sam się wzruszyłem niepomiernie, któż bowiem przede mną mógł wysłuchać zwierzeń zakochanego Kata!

Umowa z Katem

Rozmawialiśmy z Katem tej nocy długo, aż po brzask. Chyba się nawet zaprzyjaźniliśmy. Przekonałem mojego nowego przyjaciela, by jako mieszkaniec Domku Kata pomógł jakoś "Dialogowi". Prawdę mówiąc a wiedzieliśmy to dobrze obaj nie ma w Koszalinie zbyt wielu katowskich zadań. Mówiąc krótko: kat się tu nudzi. Może więc przyjąłby inne, nie krwawe, a reprezentacyjne obowiązki? Właśnie wobec "Dialogu". Na przykład będzie zbierał do katowskiego worka dobrowolne datki przed przedstawieniami, bo przecież u nas nie ma biletów! Każdy jest gościem w naszym teatrze a spektakle robimy dla wszystkich, którzy zechcą do nas przybyć. A jeśli przy okazji jakiś grosz lub dwa wrzucą...

Teatr "Dialog" w Domku Kata.

Teatr "Dialog" w Domku Kata.

Kat wysłuchał mnie uważnie. Minę miał ponurą. Zrazu nieufny pełen obaw, by nie stał się maskotką miasta, w jego fachu to despekt wielki uległ jednak prośbom. Dałem mu słowo, że będzie się pojawiał przed Domkiem Kata publicznie tylko przed spektaklami "Dialogu". Jedyne co udało mi się jeszcze wytargować, to zgodę na to, że gdy Pan Prezydent Miasta Koszalina będzie spodziewał się bardzo ważnych gości i będzie chciał im zaprezentować zabytkowy Domek Kata, wtedy nasz "dialogowy" Kat będzie wszystkich witać i czuwać nad ich spokojem i bezpieczeństwem.

Jeśli zaś o opowieść katowską idzie, to chyba będzie miała ciąg dalszy...

Bogdan Gutkowski
Koszalin, w październiku 2003 r.



Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog