KONOPIELKA

Joanna NOWIŃSKA

Teatralną podróż do małej, zagubionej wśród bagien i rozlewisk wioski Taplary, w której rozgrywa się akacja "Konopielki", zaproponował widzom 20 maja 2004 koszaliński "Dialog". Adaptację sceniczną popularnej już od trzydziestu lat powieści Edwarda REDLIŃSKIEGO wyreżyserował i przedstawił w formie monodramu Edward ZENTARA.


Pełna interesujących pomysłów inscenizacyjnych adaptacja oraz gra aktorska Edwarda Żentary sprawiły, że "Konopielka" zalśniła nowym blaskiem, a widzowie obejrzeli dynamiczny, zabawny spektakl. Reżyserowi udało się przenieść na scenę komizm obyczajowy i sytuacyjny jednej z najlepszych powieści Redlińskiego.
I chociaż na widowni rozlegały się często salwy śmiechu, spektakl prowokuje także do poważniejszych refleksji. W prostą historię wpisane bowiem zostały uniwersalne dylematy i rozterki związane z nieuchronnym końcem pewnej kultury i tradycji.

Wykreowana na scenie mała, uboga wioska daleka jest od sielanki. Do rangi poważnego problemu urasta tutaj poszukiwanie jajka zniesionego przez niesforną kurę gdzieś w ogrodzie, a nieopatrzne zniszczenie cennego daru natury staje się dla gospodyni straszliwą katastrofą. Zostaje więc surowo ukarana przez ogarniętego słusznym gniewem małżonka... Dynamiczne, barwne scenki obyczajowe, i galeria prezentowanych postaci, pozwalają więc poznać "taplarską społeczność", żyjącą swym odwiecznym rytmem niesionym przez ludową mądrość i tradycję. I oto niespodziewanie wkracza Cywilizacja, a spotkanie z Nowym Porządkiem, stanie się dla bohatera - prostego chłopa Kaziuka, nie lada szokiem, przynosząc jakże poważne konsekwencje...

Cywilizację uosabiają urzędnicy, informujący taplarskich gospodarzy o zamiarze elektryfikacji, oraz pani Jola, młoda nauczycielka, zakwaterowana w Kaziukowej chałupie. Teraz już wszystko się zmienia. Wiotka, długowłosa dziewczyna natychmiast fascynuje taplarskiego chłopa.... Ale czy można się dziwić? Jest tak odmienna od krzepkich i zażywnych wioskowych niewiast!. Kaziuk, zwykle pragmatyczny i z życia (a także i ze swej żonki Handzi) zadowolony, nie może obronić się przed zniewalającym urokiem dziewczyny z miasta. Ale zauroczenie to okazuje się, niestety, fatalne w skutkach. Nie na darmo zjawiskowa pani Jola kojarzy się Kaziukowi z "Konopielką", wiedźmą (a może czarodziejką?) strzegącą zagonów konopi. Nierozważnego śmiałka, który się do niej zbliży, potrafi doprowadzić do śmierci swymi wyrafinowanymi pieszczotami...

Kaziuk, co prawda, nie umiera, jednak po kolei łamie wszystkie wioskowe tabu, które dotychczas nadawały sens jego egzystencji. Na karę nie trzeba długo czekać. Podczas ścinania świętego drzewa ulega wypadkowi i spędza parę miesięcy w łóżku. Powoli przestają interesować go sprawy wypełniające dotąd życie. Podczas bezsennych nocy marzy o pani Joli, śpiącej tuż na ścianą. I, bynajmniej, nie są to liryczne marzenia...

Wreszcie przychodzi czas, gdy pragnienia udaje się spełnić. Ale jaką cenę trzeba za to zapłacić? Kaziuk przekracza obowiązujące od wieków zasady i zaspokaja ciekawość. Traci jednak coś znacznie cenniejszego. Spokój. I to na zawsze.

Wśród scenografii przywołującej obraz biednego zaścianka - płot, prosty stół z jedną miską, zastępującą zastawę dla całej rodziny - rozgrywa się dramat moralno-etyczny spleciony z groteską i farsą. Taką bowiem konwencję wybrał dla swej opowieści Redliński, a Edward Żentara, scenarzysta i reżyser, pozostaje jej wierny. Jednocześnie daje koncert gry aktorskiej. W jego interpretacji Kaziuk, gospodarz z dziada pradziada, intryguje przedziwnym splotem rubaszności i osobliwego rozmarzenia, a - kto wie? - może nawet i swego rodzaju romantyzmu? Niebywała ilość środków aktorskich z pomocą których aktor buduje swego bohatera zasługuje na gorące słowa uznania. Nawet pewna rubaszność języka przestaje razić, gdy aktor tak pięknie posługuje się śpiewną, wschodnią gwarą. Przedstawione z niebywałą ekspresją pospolite aż po karykaturę ludzkie śmiesznostki, tak charakterystyczne dla "zadzierzystego" chłopa, sąsiadują z prawdziwym dramatem, niesionym przez konieczność pożegnania starego, znajomego i oswojonego już świata. Jutro wydaje się bardzo niepewne... Więc czy cywilizacja, przed którą próbowali się bronić mieszkańcy Taplar, naprawdę była potrzebna?

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

 

 

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
  
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog