KROKI

Joanna NOWIŃSKA

Czy przerażający świat holocaustu może poruszyć wyobraźnię i wrażliwość współczesnego widza? Czy w tak odległej od tamtych problemów rzeczywistości można zanurzyć się w historię? Na te wszystkie pytania trzeba odpowiedzieć twierdząco po obejrzeniu Kroków, które na scenie "Dialogu" przedstawił słupski Teatr "Rondo". Po spektaklach sięgających do światowej klasyki zobaczyliśmy przedstawienie oparte na prosie bardzo współczesnej - nagrodzonej Literacką Nagrodą Nobla w 2002 roku powieści węgierskiego pisarza Imre Kertesza Los utracony, którą w formie monodramu przeniósł na scenę Stanisław OTTO-MIEDZIEWSKI powierzając główną (i oczywiście jedyną) rolę bardzo młodemu aktorowi - Julianowi SWIFT-SPEED.

Przyznając węgierskiemu literatowi Nagrodę Nobla, Szwedzka Akademia, która - zgodnie ze swą tradycją - jednocześnie chroni dziedzictwo przeszłości i śledzi współczesne trendy, podkreśliła dokumentalne walory dzieła, "przeciwstawiającego osobiste doświadczenie jednostki brutalnej rzeczywistości historii". Rzeczywiście, Imre Kertesz nasycił Los utracony wątkami autobiograficznymi. W powieści powraca do lat 1944-1945, gdy jako piętnastoletni chłopiec został brutalnie wyrwany z bezpiecznego życia w rodzinnym Budapeszcie i rzucony na dno piekła nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Po roku, gdy więźniowie zostają wyzwoleni przez Amerykanów, wraca do domu. Lecz czy człowiek naznaczony tak traumatycznymi przeżyciami, jest jeszcze w stanie normalnie żyć? Czy zdoła pogodzić się z utraconym losem?

Sceniczna opowieść rozpoczyna się w chwili, gdy bohater powraca do domu, obdarowany na drogę przez amerykańskich żołnierzy papierosami Chesterfiled i tabliczką czekolady. Dziarski niemiecki walczyk staje się prologiem przejmującej scenicznej opowieści. Śmiertelnie zmęczony chłopak w posklejanych taśmą okularach i przyciasnej marynarce masuje obolałe stopy. Sfatygowany kapelusz okrywa ostrzyżone tuż przy skórze włosy... Jego historię poznajemy z retrospekcji opowiadających dzieje rozpoczętej w bydlęcych wagonach wędrówki. Mała, zgubiona gdzieś na końcu świata stacyjka o nic nikomu nie mówiącej nazwie "Auschwitz" staje się bramą do kolejnych kręgów obozowego piekła naznaczonego przerażeniem, bólem, rozpaczą, rezygnacją, bezsilnością i - wbrew wszystkiemu - nadzieją.

 

 

W postać nastoletniego Węgra żydowskiego pochodzenia wcielił się Julian Swift-Speed, budując niezwykle dojrzałą i uderzającą wewnętrzną prawdą kreację. Doskonale też odnajduje się w najtrudniejszej ze scenicznych form, jaką jest monodram Zadziwiające w tak młodym wieku bogactwo warsztatu aktorskiego pozwala artyście na przekazanie ogromnego ładunku emocji, a obozowy koszmar zderzony z młodzieńczą spontanicznością i urokiem bohatera nabiera dodatkowego, jeszcze bardziej dramatycznego wymiaru. Krok po kroku szesnastoletni Gyorgy Koves wtapia się w obozową rzeczywistość, gdzie głód, poniżenie, ból i rozpacz towarzyszą każdej chwili, nieuchronnie prowadząc do utraty własnej tożsamości.
W pewnym momencie przestaje się być człowiekiem.... Wytatuowany na ramieniu numer zastępuje imię i nazwisko przypisując wrażliwemu chłopcu rolę przedmiotu. Kiedy więc koszmar wreszcie dobiega końca, musi jeszcze minąć dużo czasu, by uporać się z bagażem obozowych doświadczeń i powrócić do normalności.

Doświadczony reżyser, Stanisław Otto-Miedziewski, w mistrzowski sposób prowadzi bohatera przez złożoną, utkaną z cierpienia materię obozowych przeżyć. W jego interpretacji Los utracony staje się syntezą pewnego, tragicznego etapu w dziejach ludzkości. Jego spojrzenie na historię przekłada się na sceniczne obrazy, pełne ekspresji i dynamiki, jednocześnie drapieżne i wzruszające, jakże czytelne i wyraziste, nasycone nie tylko grozą, ale i nadzieją. Utrwalając historię, jednocześnie stawia pytania, na które tak trudno znaleźć odpowiedzi.

Realizując ten spektakl nie myśleliśmy o odcinaniu kuponów w roku okrągłej rocznicy wyzwolenia Auschwitz - powiedział Stanisław Otto-Miedziewski. - Narodziła się w nas potrzeba kontemplacji dziedzictwa historii zainspirowana znakomitą prozą Kertesza.
Z kilku wybranych wątków stworzyłem dzieje drogi przez piekło, która stała się udziałem bohatera, obdarzonego przez Kertesza niezwykłą czystością naiwnego spojrzenia na obozową rzeczywistość. Mam nadzieję, ze spektakl sprowokuje refleksje, chociaż nigdy prawdopodobnie nie zdołamy zrozumieć dlaczego człowiek człowiekowi zgotował tak potworny los. Myślę, że holocaust jest wielkim ostrzeżeniem od Boga danym ludzkości.

Wielki ładunek intelektualny i emocjonalny niesiony przez spektakl został uhonorowany I Nagrodą na Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Jednego Aktora w Zgorzelcu. Kroki zostały również docenione przez jury VII Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuk Autorskich i Adaptacji "Windowisko 2005" w Gdańsku, które przyznało Stanisławowi Otto-Miedziewskiemu nagrodę dla najlepszego reżysera Festiwalu. Julianowi Swift-Speed otrzymał natomiast nagrodę aktorską:

Wciągnięto nas - widzów - na czterdzieści pięć minut w inny świat, który wyznaczył nawet rytm naszego oddechu: w świat człowieka, który przeżył holocaust - powiedziała po spektaklu członkini Jury, Magdalena Boć, aktorka Teatru Wybrzeże.

 

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

 

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
  
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog