Fikcja jest zaprzeczeniem mojej drogi literackiej

Izabela Nowak

6 maja 2003 roku Teatr Propozycji "Dialog" w Koszalinie zaprosił sympatyków historii i literatury na spotkanie z wojewodą pomorskim Ryszardem KURYLCZYKIEM - "człowiekiem renesansu XXI wieku". Bohater wieczoru jest autorem siedmiu książek, politykiem, menagerem, myślicielem, laureatem prestiżowych nagród przyznawanych za twórczość o wybitnych walorach artystycznych, skarbnicą wiedzy historycznej, erudytą o fotograficznej pamięci i niezrównanym gawędziarzem. Spotkanie związane było z promocją jego powieści "Papież", wydanej przez toruńską oficynę Adama Marszałka.

- Niezbyt często spotykam się z czytelnikami - powiedział Ryszard Kurylczyk. - Wieczory autorskie są dla mnie pewną formą psychicznego i intelektualnego ekshibicjonizmu. W Koszalinie jestem dopiero po raz trzeci.

Całe swoje życie Ryszard Kurylczyk związał z Pomorzem. Jest absolwentem inżynierii budowlanej Politechniki Koszalińskiej. Ukończył również specjalistyczne studia w zakresie budowy elektrowni jądrowych na Politechnice Gdańskiej, podyplomowe studium na Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie oraz studia z zakresu marketingu i zarządzania w Zurychu. Pracował jako dyrektor na budowie elektrowni "Żydowo" i "Żarnowiec", a także jako generalny projektant gdańskiego "Energoprojektu". W latach 1988-1989 był wojewodą słupskim, od 2001 roku pełni funkcję wojewody pomorskiego.

Od wielu lat życiu Ryszarda Kurylczyka towarzyszą dwie, nieodłącznie ze sobą splecione pasje - historia i literatura. Fabułę wszystkich swoich powieści twórca związał z autentycznymi, udokumentowanymi naukowo wydarzeniami, gdyż - jak stwierdził w trakcie spotkania -fikcja jest zaprzeczeniem mojej drogi literackiej. Nie zamierzam też pisać powieści współczesnej. Pozostanę przy historii, a datą graniczną mojej twórczości jest rok bitwy pod Grunwaldem -1410. Oczywiście, żyjemy w ciekawych czasach, lecz aby o nich pisać, trzeba nabrać dystansu i... odrobiny cynizmu. Musi upłynąć wiele lat, by odkryć archiwa i ujawnić przyczyny zdarzeń. W innym przypadku po prostu nie można ich ocenić. W dążeniu do maksymalnego obiektywizmu, bardzo starannie przygotowuję się do swoich powieści. Materiały do pierwszej książki zacząłem zbierać w wieku 16 lat. W tym czasie rozpoczęta się bowiem moja fascynacja pewnym niezwykłym ćwierćwieczem w historii ludzkości. Były to lata 550-525 p.n.e., które ukształtowały także i nas, współczesnych. Właśnie w tym okresie żyli i działali wielcy filozofowie, naukowcy, mędrcy, twórcy wielkich systemów religijnych - Budda, Konfucjusz, irański prorok Zoroaster, Pitagoras, Tales z Miletu. Jak można było nie zainteresować się taką epoką?

Efektem fascynacji twórcy "starożytnym wybuchem intelektu", a także rezultatem wieloletnich badań naukowych był pierwszy literacki "trójksiąg" zapoczątkowany "Sekretnym archiwum Kambudżiji". Podczas spotkania twórca zdradził również pewną ciekawostkę związaną ze swoim literackim debiutem. Przekazane do zrecenzowania dzieło określił bowiem jako "tłumaczenie odnalezionego w czasie prac archeologicznych autentycznego dokumentu". Dopiero gdy "Sekretne archiwum...." zostało ocenione jako "bardzo dobry przekład z języków staroperskich", Ryszard Kurylczyk przyznał się do mistyfikacji.

Kolejne pozycje "starożytnego tryptyku" to "Jeruzalem, Jeruzalem" wydane w połowie lat siedemdziesiątych oraz "Od Maratonu do Arderriki":
- Od dawna interesowała mnie tajemnica bitwy pod Maratonem, w której kilka tysięcy greckiej piechoty zwyciężyło czterokrotnie liczniejszą i o wiele lepiej uzbrojoną armię perską - powiedział autor. - Wydaje mi się, że rozwiązałem tę historyczną zagadkę, związaną ze zmianą strategii w starożytnej sztuce wojennej.

Inny krąg zagadnień, który znalazł odbicie w drugim "trójksięgu" pomorskiego twórcy, związany jest z religią chrześcijańską, gdyż - zdaniem Ryszarda Kurylczyka - w literaturze brakuje w miarę obiektywnego spojrzenia na tę tematykę. Cykl otwiera "Niezłomny z Nazaretu" - historia ostatnich dwunastu godzin z życia Jezusa, zakończonych męczeńską śmiercią na krzyżu. Bohaterem drugiej powieści - "Ostatni Apostoł" - jest cesarz rzymski Konstantyn Wielki:
- To bardzo ciekawa i kontrowersyjna postać - ocenia Ryszard Kurylczuk. - Autor dogmatów wiary chrześcijańskiej, który jednocześnie podpisał około 1100 wyroków śmierci! Historia życia tego, pełnego sprzeczności, człowieka posłużyła mi do analizy mechanizmów władzy.
Nurt rozważań nad istotą chrześcijaństwa zamyka w twórczości Ryszarda Kurylczyka ostatnio wydana powieść "Papież", przedstawiająca dzieje osiemnastoletniego pontyfikatu Innocentego III, wybitnego męża stanu i władcy nie tylko średniowiecznego Kościoła, ale także całego ówczesnego świata.

- Przełom XII i XIII wieku jest bardzo ciekawą epoką - powiedział Ryszard Kurylczyk. - To czas wypraw krzyżowych, narodzin Świętej Inkwizycji, czas, kiedy rozdarta wewnętrznymi sprzecznościami Europa tylko marzyła o zjednoczeniu.
"Papież" to powieść złożona z zapisów audiencji, spotkań, dyskusji i narad Innocentego III z najbliższymi współpracownikami, dotyczących najważniejszych wydarzeń tworzących historię Europy. W kręgu zainteresowań papieża znalazły się także sprawy polskie. Wątek ilustrujący kontakty bohatera powieści z arcybiskupem gnieźnieńskim Henrykiem Kietliczem przybliżyli uczestnikom spotkania aktorzy Teatru Propozycji "Dialog" - Jerzy Domin i Jerzy Litwin.

Obecnie Ryszard Kurylczyk pracuje nad tryptykiem poświęconym rozpoczętej pod chińskim murem historii Słowiańszczyzny, obejmującym okres od II w p.n.e. do 960 roku, w którym odbył się chrzest Polski. Ukazał się już pierwszy tom - "Słowiański przedświt", a w przygotowaniu znajduje się "Słowiański świt".
-Muszę jeszcze napisać "Słowiańskiepołudnie" - zradza swoje plany Ryszard Ku-rylczyk. - O słowiańskim "zachodzie" pisać nie będę, mając nadzieję, że w zjednoczonej Europie zdołamy zachować naszą odrębność wynikającą z wielowiekowych tradycji... Chciałbym jeszcze napisać książkę poświęconą kulturze Harrappy - pewnego przedziwnego, staroindyjskiego miasta o bardzo wysokim stopniu rozwoju cywilizacyjnego. Już od dawna zastanawiam się, kto przed wiekami stworzył na tym obszarze tak bardzo rozwiniętą cywilizację?

Jest jeszcze jedna książka, którą jestem winien... Komu? Teodorowi Parnickiemu, pisarzowi, z którym łączyła mnie długoletnia przyjaźń i którego twórczość bardzo wysoko cenię. Interesowały nas pokrewne tematy - dzieje cywilizacji, przełomów dziejowych, wzajemne przenikanie się kultur. Podążając różnymi ścieżkami, dochodziliśmy do tych samych point, wspólnie "przekuwając historię w literaturę". A o czym będzie książka, którą "jestem winien"? O pewnym momencie dziejowym, który zdecydował o przynależności Europy do kręgu kultury chrześcijańskiej. Była to bitwa pod Poitiers w 732 roku, w której frankoński władca, Karol Miot, zwyciężył Arabów, odsuwając jednocześnie od Europy widmo islamu.

Pytany o tajniki swego warsztatu artystycznego, Ryszard Kurylczyk zdradził, że przygotowanie powieści zabieraniu około 15 lat. Oczywiście, równolegle zbiera materiały do kilku książek. Stara się "wejść w epokę", poznać dokładnie realia, interesuje go nawet pogoda towarzysząca dziejowym zdarzeniom. Poznając przebieg wydarzeń, wysnuwa wnioski dotyczące ich motywacji, gdyż - zdaniem pisarza - chociaż mijają epoki, ludzie nie zmieniają się w sferze uczuć wyższych. Miłość, przyjaźń, nienawiść, czy żądza władzy przeżywana jest dokładnie tak samo w czasach współczesnych jak i w starożytności.
Sporządza kilka tysięcy stron notatek, niezbędnych do napisania stustronicowego tomu. W swych programowo ascetycznych, precyzyjnie, "po inżyniersku" skonstruowanych tekstach, zawiera ogrom informacji, świadomie rezygnując z rozbudowanych opisów i charakterystyk bohaterów:
- Piszę metodą "sprzężeń zwrotnych" - wyjaśnił na spotkaniu - proponując czytelnikowi swoistą grę z jego podświadomością i pozostawiając wiele miejsca dla wyobraźni...

Na spotkaniu nie zabrakło również refleksji ogólniejszej natury: - Jaka może być dziś kondycja polskich środowisk intelektualnych? - zastanawiał się Ryszard Kurylczyk, nawiązując do pewnej powieści, która stała się ostatnio sensacją literacką -przecież by rzucić świat na kolana, nie trzeba zdobywać gruntownej wiedzy... Wystarczy mieć dziewiętnaście lat i zrelacjonować po prostu rozmowy toczące się w parku. Obserwuję również inne zjawiska. Dawniej w każdym polskim domu "świątynią" była biblioteka, a rozwój intelektualny i emocjonalny młodych ludzi warunkował kontakt ze słowem niesionym przez książki. Dziś najważniejszym elementem życia polskich rodzin stal się telewizor i komputer. Jesteśmy świadkami narodzin nowej generacji "obrazkowej". Nie oceniam tego zjawiska...
Po prostu stwierdzam fakt, że żyjemy w ciekawych czasach...

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"



Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
  
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog