KWIATY POLSKIE


Joanna NOWIŃSKA

W końcu października 2004 Teatr Propozycji "Dialog" - w ramach "Sceny Poezji" - zaprezentował kolejną premierę. Fragmenty "Kwiatów polskich", jednego z najpiękniejszych utworów Juliana TUWIMA, określanego przez krytyków literackich jako "jako zjawisko jedyne, niepowtarzalne i niedoścignione" przełożyła na sceniczne obrazy Maria ULICKA. Literackie arcydzieło zostało więc wzbogacone całą gamą środków niesionych przez sztukę teatralną kontynuującą - tak charakterystyczne dla koszalińskiego "Dialogu" - tradycje teatru rapsodycznego.

13 września 2004 roku minęła 110 rocznica urodzin Juliana Tuwima, jednego z najwybitniejszych współczesnych polskich poetów - powitała premierowych gości Maria Ulicka. - Urodził się w Łodzi, w rodzinie żydowskiej, lecz nikt tak jak on nie potrafił zawrzeć w swych wierszach, a jednocześnie tak sugestywnie ukazać miłości do Polski. Dziś zapraszamy na "Kwiaty polskie". Cały poemat zająłby nam prawdopodobnie całą noc. W swojej adaptacji próbowaliśmy więc skoncentrować się na dygresjach. Czy nam się to udało? Oceńcie Państwo sami...

Gorące przyjęcie premierowego spektaklu potwierdziło trafność wyboru. Fragmenty składające się na spektakl koncentrowały się na tym, co w poemacie najbardziej istotne, zachęcając jednocześnie do refleksji nad zawiłościami polskiej duszy w trzech epokach, spiętych poetycką klamrą. Jednak to nie fabuła odzwierciedlająca historię zawikłanych społecznie i politycznie polskich losów - chociaż także istotna - czyni z "Kwiatów polskich" arcydzieło. Od lat zarówno krytyków jak i zwykłych sympatyków dobrej poezji porywa i zachwyca przedziwnie różnorodny splot epiki, liryki, retoryki, satyry i pulsujący rytm nastrojów, z których wyłania się obraz duszy poety - wygnańca.

Napisany w Los Angeles i w Nowym Jorku poemat zrodziła bowiem tęsknota za krajem ojczystym, tak często towarzysząca emigrantom nostalgia, pozbawiona jednak sentymentalizmu. Poeta ujawnia się wprawdzie jako zauroczony pięknem polskich krajobrazów jako liryk, lecz jednocześnie jest żywiołowym, pełnym demaskatorskiej pasji satyrykiem. W olśniewających literacką urodą strofach zawiera swoje fascynacje, tęsknoty, nadzieje, ale także gniew, rozpacz i pragnienie odzyskania utraconej wiary w znaczenie podstawowych wartości. Nie brakuje też i polskich kompleksów, które, niestety, z biegiem lat nic nie straciły ze swej aktualności. A całemu bogactwu treści i znaczeń towarzyszy genialne wyczucie formy, a także różnorodność stylów i poetyckiego języka.

Maria Ulicka, nie kryjąca zauroczenia twórczością Juliana Tuwima, skomponowała swój spektakl z obrazów pełnych zarówno czystej wody liryzmu, jak i szalenie dynamicznych. Wszystkie jednak z równą siła angażują emocjonalnie widzów. Trudno bowiem pozostać obojętnym zarówno wobec fragmentów przepojonych miłością, nadzieją i tęsknotą, jak i wobec pełnych polemicznego rozmachu politycznych rozrachunków z przeszłością. Marii Ulickiej udała się zamiana teatralnego widowiska w przedziwną przygodę wyobraźni i intelektu. Sceniczną dynamikę podkreśliła satyrycznym żywiołem. A bez karykatury, smagającego dowcipu, bez krzywego zwierciadła ta dygresyjna, przewrotna gawęda snuta gdzieś w świecie przez poetę-emigranta nie byłaby opowieścią aż tak bardzo przemawiającą do serca...

To dobrze, że gdzieś między oswojoną realistyczną sceną a prowokacją artystyczną znalazło się miejsce na prawdziwy teatr myśli... Ten, może dziś nieco zapomniany gatunek, przeżywa swój renesans na scenie Teatru Propozycji "Dialog". Tutaj od lat króluje poezja, tu można zachwycić się pięknie podanym słowem, docierającym do słuchaczy w całej pełni swych znaczeniowych niuansów. W reżyserii Marii Ulickiej "Kwiaty Polskie" są spektaklem urzekającym klarowną czystością formy, a jednocześnie niezwykle wyrazistym.

Widać, że tuwimowska "alchemia słowa" bliska jest także dialogowym aktorom - Jerzemu Bokiejowi, Wacławowi Dąbrowskiemu, Jerzemu Dominowi i Jerzemu Litwinowi. Po raz kolejny zaprezentowali aktorstwo szalenie zdyscyplinowane, wpisujące się w niepowtarzalny klimat towarzyszący od lat dialogowym spektaklom. W ich nasyconej dramaturgiczną ekspresją i nie pozbawionej iskierki humoru interpretacji poetyckie strofy nabierają nowego blasku. W zbiorowej aktorskiej kreacji na plan pierwszy wysuwa się jednak Jerzy Bokiej, z brawurowym, owacyjnie przyjętym przez publiczność fragmentem poematu -"Grande Valse Brillante".

W tak pomyślanej inscenizacji nie są potrzebne rozbudowane dekoracje, rekwizyty czy efektowne kostiumy. Tu siłę teatralnego przekazu tworzy przede wszystkim słowo, intonacja i oszczędny, dobrze wkomponowany w sceniczny przekaz gest. Nastrój widowiska podkreśliła gra świateł, wydobywających z ciemnego tła postacie aktorów, a także wybrana i prezentowana przez Marię Dąbrowską ilustracja muzyczna, będąca swoistym kontrapunktem pointującym poszczególne sekwencje, a jednocześnie kronikarskim komentarzem.

Trudno rozstać się z poezją Tuwima. Gdzieś między liryzmem i żartem, rzeczowym opisem i namiętną polemiką, powagą i parodią, zmysłową drobiazgowością a wielką metaforą zamknął poeta całą prawdę o nas samych... Może więc warto jeszcze przez chwilę zanurzyć się w niezwykłą atmosferę stworzoną przez współczesnego mistrza dygresji? W jego świecie nawet najzwyklejsze przedmioty zmieniają się w obdarzone magiczną mocą amulety, odkrywające sekretne związki z "rzeczami z szuflady" towarzyszącymi przeżyciom silnym i ulotnym...

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

 

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
  
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog