Ostatnia noc Sokratesa

Joanna NOWIŃSKA

Jak mogły wyglądać ostatnie godziny życia Sokratesa, filozofa wszechczasów? Czy mędrzec pogodził się z wyrokiem ateńskiego trybunału? Jakie myśli towarzyszyły temu obywatelowi-nauczycielowi oczekującemu na kielich z trucizną? Na te pytania starał się odpowiedzieć spektakl Ostatnia noc Sokratesa bułgarskiego pisarza Stefana Cenewa, przeniesiony na scenę Teatru Propozycji "Dialog" przez Stefanię TOMASZEWSKĄ. I chociaż nikt nie może być pewien rzeczywistego przebiegu wydarzeń, trzeba przyznać, że oglądane przez pryzmat wyobraźni pisarza zyskują bardzo realny wymiar.

Ciepła letnia noc 399 roku p.n.e. była ostatnią w życiu Sokratesa oczekującego w lochach ateńskiego więzienia na śmierć. Zapadł wyrok. Nieodwołalny. Wielki filozof został uznany winnym deprawacji młodzieży. Zarzucono mu też bezbożność. Teraz ma siedemdziesiąt lat. Wiele z nich spędził na ateńskich placach i targowiskach otoczony kręgiem wsłuchanych w jego każde słowo uczniów. Nie spisywał swych myśli, nie uwieczniał w księgach swych filozoficznych teorii, a jednak jego sława przeszła do wieczności, potwierdzając słuszność głoszonych przez mędrca teorii, że księgi można spalić, a słów zapisanych na zawsze w ludzkich duszach nie da się zniszczyć.

Mijają kolejne godziny. W ateńskim lochu mędrcowi towarzyszy więzienny strażnik, dla którego wspólnie spędzone z Sokratesem chwile są niepowtarzalną okazją by bliżej poznać i zrozumieć duchowego mistrza ateńskiej młodzieży. Wprawdzie początkowo rozmowa dotyczy głównie urodziwej hetery o smukłym, jędrnym ciele, szybko jednak przeradza się w rozważania dotykające najbardziej fundamentalnych zagadnień.

Oto Sokrates zastanawia się nad opozycją demokracji i monarchii, zgłębia istotę demagogii, konsekwentnie prowadząc swego rozmówcę ścieżkami wiodącymi do wiedzy. Zawsze był przecież pewien, że prawdziwa wiedza o tym, co dobre, słuszne i sprawiedliwe, prowadzi do cnoty, a ta jest warunkiem harmonii i szczęści.! A dyskutując tak mądrze i uczenie, nie traci wrodzonego mu - filozoficznego oczywiście! - dystansu do rzeczywistości, nasycając swe kwestie pogodnym humorem splecionym z nutką ironii. Bo takiego właśnie Sokratesa, życzliwego i ludzkim słabostkom pobłażającego, oglądamy na dialogowej scenie w interpretacji Jerzego Litwina. To kolejna i bardzo interesująca kreacja utalentowanego aktora, który odrzuca koturnowy obraz wielkiego filozofa. Z talentem i wrażliwością przywołuje postać dobrotliwego idealisty, który już za życia stał się legendą, a jednak pozostał zwykłym człowiekiem, nie gardzącym kielichem wina i nie stroniącym od towarzystwa pięknych kobiet o dosyć swobodnych obyczajach.

Jego scenicznym rozmówcą jest więzienny strażnik, oczywiście zafascynowany postacią wielkiego mędrca. Stopniowo odkrywa przed filozofem swoją przeszłość. Nie jest to bowiem taki zwykły strażnik, lecz joński spiskowiec skazany na śmierć. Jednak - zamiast wypić truciznę, wybrał posadę strażnika. To efekt upodlenia i bezsilnych ataków wściekłości. Teraz on także zamknięty jest na zawsze w ponurym więzieniu. W tej roli oglądamy debiutującego z powodzeniem na dialogowej scenie Łukasza Trzeciaka.

Męskie rozmowy przerywa przybycie małżonki Sokratesa, Ksantypy. W tę postać wcieliła się Agnieszka Pera, zaprzeczając wizerunkowi kłótliwej jędzy utrwalonemu na wieki w zbiorowej wyobraźni. Kreowana przez młodą aktorkę Ksantypa jest delikatna, wrażliwa, chociaż temperamentu nie pozbawiona. Jest także zakochana w tym swoim niepoprawnym filozofie. Wybacza mu noce spędzane w ramionach ateńskich heter, wybacza obojętność wobec rodziny. Przynosi mu także ratunek. Ale Sokrates nie skorzysta z możliwości ucieczki. Jego wiara w siłę i sens prawa przekłada się w tym momencie na respektowanie wyroku ateńskich sędziów. Oczywiście - w imię demokracji...

 

 

Ciekawie zinterpretowany przez Stefanię Tomaszewską i bardzo przewrotny w swej wymowie literacki tekst, a także interesujące aktorskie kreacje złożyły się na kolejną udaną premierę w koszalińskim "Dialogu", wpisującą się w nurt odwiecznych refleksji o istocie życia. Podświetlona grecka maska jest jednocześnie efektownym elementem scenografii i symbolem. Przecież wszystko jest teatrem! Przede wszystkim pełne paradoksów życie. Sokrates najlepiej ilustruje tę odwieczną prawdę, Chociaż wyrocznia delfijska uznała go za najmądrzejszego człowieka na świecie, filozof podsumował swoją wiedzę jednym lapidarnym stwierdzeniem: "wiem, że nic nie wiem".


 

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

 

 

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
  
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog