BECKETT W ZAŚWIATACH


Joanna NOWIŃSKA

W 100. rocznicę urodzin Samuela BECKETTA na sceny wielu polskich teatrów powróciła jego twórczość. Z tym wielkim zjawiskiem w historii światowego teatru postanowili zmierzyć się także młodzi ludzie z "Dialogu", którzy przed rokiem dołączyli do zespołu kreującego artystyczny wizerunek tej niezwykłej koszalińskiej sceny. Początkowo było ich dwudziestu, obecnie pozostało troje - Joanna SZAŁĘGA, Milena TRACZYK i Michał KURYŁO. 6 lipca 2006 zaprezentowali się dialogowej publiczności w usytuowanym na pograniczu eksperymentu artystycznego spektaklu PLAY reżyserowanym przez Janusza PŁAWCZYKA.

Dramaty i powieści Samuela Becketta, które irlandzkiemu artyście przyniosły tytuł odnowiciela sztuki teatralnej, wciąż intrygują kolejne pokolenia historyków sztuki, filozofów, krytyków teatralnych i literackich. Dla wielu reżyserów i aktorów są również wielkim wyzwaniem do poszukiwań interpretacyjnych. Dzieła, programowo pozbawione warstwy anegdotycznej, przestawiają skrajnie pesymistyczną i groteskową wizję człowieka zagubionego w meandrach współczesnej cywilizacji. Oryginalny styl i tajemnicę zawartą w tych utworach uhonorowano w 1969 roku literacką Nagrodą Nobla, uzasadniając, że Beckett "w nowych dla dramatu i prozy formach ukazuje wzniosłość człowieka w jego skrajnym opuszczeniu", a jego "miłość do człowieczeństwa wzrasta w miarę zanurzania się w otchłań rozpaczy"...

W drugiej połowie XX wieku objawiony w twórczości Becketta wielki kryzys idei i wartości został uznany za zjawisko - społeczne i artystyczne.. Dziś wykreowany przez niego człowiek umieszczony w metafizycznej pustce, osamotniony i duchowo zagubiony - powraca w niezliczonych wariantach i modyfikacjach jako bohater kolejnych literackich i teatralnych dokonań. I podobnie jak przed laty rozpaczliwie szuka sensu życia, który po prostu... nie istnieje.

Spektakl PLAY wpisuje się w nurt egzystencjalnych poszukiwań. Banalna z pozoru, jednak opowiedziana z różnych punktów widzenia historia małżeńskiego trójkąta, okazuje się przejmującą opowieścią o braku możliwości porozumienia. Uwięzieni w pułapce swych pragnień bohaterowie są personifikacją egocentryzmu. W ich świecie nie ma miejsca na empatię, przyjaźń, miłość, czy po prostu szacunek dla drugiego człowieka.

Tej skrajnie pesymistycznej przypowieści o etycznej kondycji współczesnego człowieka Janusz Pławczyk nadał interesującą scenicznie formę. Otóż beznamiętne relacje trójki bohaterów docierają do widzów... z zaświatów. Na scenie ukazują się trzy trumny. Krąg jaskrawego światła wydobywa z czerni upiornie zunifikowane twarze pokryte brunatnym makijażem, a z ust wydobywa się wciąż ta sama opowieść. "Życie po życiu" powiela schematy realnego istnienia, stając się przygnębiającą grą pozorów. Przenikają się historie, zacierają osobowości, niezmienna pozostaje jedynie tak charakterystyczna dla Becketta atmosfera skrajnego pesymizmu i nastrój klaustrofobicznego osaczenia, podkreślony statycznością inscenizacji. Sztuka staje się apoteozą samotności, z której nie ma ucieczki...

I jak tu się nie zgodzić z opinią angielskiego dramaturga Harolda Pintera (również uhonorowanego literacką Nagrodą Nobla), uznającego Becketta za "najodważniejszego i najbardziej bezlitosnego spośród współczesnych pisarzy"?

 

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

 

 

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
  
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog