POROZMAWIAJMY O KULTURZE...
Krzysztof Teodor Toeplitz w Koszalinie.


Gościem drugiego spotkania z cyklu "Dialogi o kulturze" była kolejna znakomitość polskiego życia kulturalnego. Tym razem zaproszenie organizatorów - Teatru Propozycji "Dialog", Korporacji Artystów, Twórców i Dziennikarzy oraz Miejskiego Ośrodka Kultury w Koszalinie - przyjął Krzysztof Teodor TOEPLITZ, człowiek o wszechstronnych zainteresowaniach, pisarz, publicysta, członek Rady Programowej Telewizji Polskiej S.A., teoretyk sztuki, krytyk filmowy i felietonista o najdłuższym w Polsce dziennikarskim stażu.

Swą zawodową karierę Krzysztof Teodor Toeplitz rozpoczął w 1947 roku, debiutując w czasopiśmie "Młodzi idą". W latach 1949-1952 redagował tygodnik "Po prostu", następnie współredagował "Nową Kulturę", "Przegląd kulturalny" i "Kulturę". W latach 1969-1975 był redaktorem naczelnym tygodnika satyrycznego "Szpilki", następnie dziennika "Nowa Europa" (1991-1992) oraz tygodnika "Wiadomości Kulturalne" (1994-1997). Jest również autorem sztuk teatralnych i licznych publikacji książkowych poświęconych sztuce filmowej (między innymi "Kino dla wszystkich", "Z deszczu pod rynnę", "Najkrótsze stulecie"), a także scenarzystą i współscenarzystą wielu filmów ("Pan Anatol szuka miliona", "Pan Dodek", "Dzięcioł", "Motylem jestem, czyli romans czterdziestolatka", "Gorączka", "Miłość ci wszystko wybaczy"). Od 1981 roku Krzysztof Teodor Toeplitz jest wykładowcą Państwowej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Warszawie i Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi. Swoje felietony publikuje obecnie pod pseudonimem KTT w tygodnikach "Polityka" i "Przegląd Tygodniowy".

Zgodnie z dialogową tradycją spotkanie zostało podzielone na dwie części.
W pierwszej z gościem wieczoru rozmowę podjęli Zdzisław Pacholski - artysta fotografik, wiceprezes Korporacji Artystów, Twórców i Dziennikarzy, Ryszard Ulicki, polityk, literat, redaktor naczelny "Miesięcznika" i Bogdan Gutkowski - przedsiębiorca, wydawca, prezes STP "Dialog". W drugiej części głos oddano publiczności.

Zasadą spotkań z cyklu "Dialogi o kulturze" jest szeroka dyskusja o stanie polskiej kultury, jej potrzebach i kierunkach rozwoju. Trudno więc znaleźć bardziej odpowiednią osobę do rozmowy o tych właśnie zagadnieniach, niż Krzysztof Teodor Toeplitz, który całe swoje życie kulturze poświęcił, dysponując teraz imponującą wiedzą o wszystkich przejawach polskiego życia kulturalnego.
A jaki obraz polskiej kultury wyłonił się z dyskusji? Niestety - daleki od ideału:
Czy prawdziwe jest przekonanie o upadku polskiej kultury? - zastanawiał się Krzysztof Teodor Toeplitz - Obawiam się, że w tym stwierdzeniu jest wiele prawdy. Przecież prawie połowa Polaków przyznaje się, że w ostatnim roku nie przeczytała ani jednej książki! Być może przyczyną takiej sytuacji jest przejście od "kultury słowa", wymagającej myślenia i koncentracji w śledzeniu ciągu wydarzeń ułożonych w skomplikowany logiczny ciąg - do "kultury obrazkowej" działającej przede wszystkim na emocje. To zjawisko postrzegam jako poważne zagrożenie dla czytelnictwa.

Zmniejsza się również liczba osób odwiedzających kina, teatry, sale koncertowe czy wystawiennicze. Niepokojące symptomy zauważam także w wielu innych sferach życia kulturalnego. Należy do nich z pewnością wielki kryzys kina polskiego, które utraciło wszelki związek z rzeczywistością. Oczywiście - są wyjątki, na przykład "Dzień świra", ale one tylko potwierdzają smutną regułę.
Zdaniem Krzysztofa Teodora Toeplitza - przyczyn takiego stanu polskiego życia kulturalnego jest wiele. Być może, także i ludzie, mający wpływ na tworzenie kultury i często krytycznie oceniający jej stan, sami nie do końca poważnie traktują swoją misję? Jednak kondycję polskiej kultury określa przede wszystkim załamanie "demokracji kulturalnej" umożliwiającej wszystkim grupom społecznym równy dostęp do dóbr kultury. Ubożejące społeczeństwo rezygnuje obecnie z udziału w życiu kulturalnym, co nieuchronnie prowadzi do zaniku potrzeb kulturalnych. Taka sytuacja jest efektem objęcia po 1989 roku sfery kultury bezwzględnymi prawami pobytu i podaży charakteryzujących gospodarkę rynkową.

Popełniono "grzech zaniechania". - stwierdził Krzysztof Teodor Toeplitz - Państwo wyrzekło się dbałości o kulturę narodową, zapomniało, że mecenat kulturalny jest jego obowiązkiem. Kolejne ekipy rządowe przeznaczają na jej rozwój coraz mniejsze kwoty, aż do alarmująco niskiego wskaźnika wynoszącego obecnie 0,28 procent budżetu państwa. Mecenat państwowy przestał więc praktycznie istnieć, a trudno oczekiwać ratunku w ze strony przedsiębiorstw prywatnych. W tej sferze istnieje bowiem wiele nie rozwiązanych problemów, które nie pozwalają, by sponsoring był wspólnym interesem ludzi kultury i przedsiębiorców. Brakuje systemów odpisów podatkowych, więc potencjalni mecenasi nie są po prostu zainteresowani wspieraniem inicjatyw kulturalnych. Kolejnym źródłem finansowania kultury są samorządy terytorialne. Niektóre z nich przeznaczają na ten cel aż 4 procent swego budżetu, a więc nieporównanie więcej niż państwo. Myślę, że jest to związane z kwestią świadomości i wagi problemu, a także z aktywnością lokalnych środowisk kulturotwórczych.

Na spotkaniu zauważono, że negatywne strony demokracji znajdują swoje odzwierciedlenie w działalności polskiej telewizji publicznej, która już od dawna nie realizuje swych misyjno-edukacyjnych założeń, kierując się niebezpieczną zasadą "oglądalności". A przecież - jak zauważył Krzysztof Teodor Toeplitz:
Gust większości jest mało wyszukany... Współczesne społeczeństwo w 95 procentach składa się bowiem z "konsumentów kultury", a tylko 5 procent stanowią jednostki twórcze i aktywne. W pogodni za tak zwanym "masowym widzem" telewizja państwowa - wzorem stacji komercyjnych - rezygnuje z programów o wysokich walorach artystycznych na rzecz banalnej rozrywki. Niedawno poważnie zagrożony był los Teatru TV - fenomenu artystycznego, zepchniętego dziś na margines przy swej zaledwie dwuprocentowej oglądalności. Czy zatem nie powinna powstać telewizja elitarna? Oczywiście! Z pewnością nowe pokolenia widzów doceniłyby ten gest.

Równie krytycznie oceniono ofertę czasopism, składającą się przede wszystkim z pism zawierających gównie ploteczki, porady kosmetyczne i kulinarne. Brakuje czasopism satyrycznych, zniknęły tygodniki społeczno-kulturalne. W tym kontekście istnienie naszego "Miesięcznika" Krzysztof Teodor Toeplitz ocenił jako ewenement. Trudna sytuacja jest także na rynku wydawniczym Chociaż oferta księgarni zaskakuje swą różnorodnością - rocznie pojawia się 17 tysięcy nowych tytułów - wysokie ceny są skuteczną barierą. Marzeniem Krzysztofa Teodora Toeplitza jest książka dostępna dla wszystkich i stworzenie "Złotej Listy" najbardziej wartościowych dzieł współczesnej literatury polskiej.
Czy istnieją drogi wyjścia z impasu, którym znalazła się polska kultura? Wielokrotnie powracano do tego tematu. Z pewnością konieczne jest wprowadzenie modyfikacji do systemu podatkowego, sprawiających, że prywatny sponsoring stanie się po prostu opłacalny. Konieczne jest również wypracowanie mechanizmów samoobrony przed zalewem tandetnej szmiry zza oceanu, dominującej w ofercie kinowej i telewizyjnej. Wzorem wielu państw europejskich, należy więc promować - poprzez przestrzeganie ustawowych dyrektyw - rodzimą produkcję artystyczną.

W odpowiedzi na pytania zgromadzonej w "Dialogu" publiczności, Krzysztof Teodor Toeplitz przedstawił swoje plany literackie. Niebawem zamierza więc wydać opartą na dokumentach historię swej rodziny, noszącej tytuł "Książka mojego ojca".

Izabela NOWAK

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog