O Andrzeju Turczyńskim jubileuszowo
Maria ULICKA


Poeta, powieściopisarz i eseista, krytyk, dramaturg i tłumacz. Urodzony 22 lutego 1938 roku w Lublinie. Debiutował jako poeta i prozaik na łamach lubelskiej "kameny" w 1955 roku.

Dorobek literacki A. Turczyńskiego obejmuje dramaty, siedem zbiorów poetyckich, ponad czterdzieści wydanych utworów prozatorskich, eseistycznych i translatorskich. Laureat nagrody Fundacji Kultury (1994 r.) i Nagrody im. księcia Konstantego Ostrogskiego (1997 r.). W 1997 roku otrzymał Nagrodę im. Św. Brata Alberta (Adama Chmielowskiego) za całokształt pracy literackiej. W tym też roku ukazał się "Tryptyk ruski" - książka szeroko komentowana w kraju i zagranicą. Pomieszczony w niej "Chłopiec na czerwonym koniu" uznany został za literackie wydarzenie powojennej literatury w rankingu paryskiej KULTURY.

W 2000 roku Turczyńskim opublikował trzy książki ("Mgnienie", "Lustro weneckie", "Znużenie"), które wzbudziły ogromne zainteresowanie krytyki i czytelników. W roku 2001 za "Znużenie" nominowany do nagrody NIKE. W tym samym roku wydany został "Ząb mądrości" - zbiór esejów poświęconych twórczości Jarosława Iwaszkiewicza, które publikowane były w TWÓRCZOŚCI w latach 1992-2001.
W roku 2005 ukazały się trzy książki A. Turczyńskiego - zbiór opowiadań "Dietdomszczyzna", "Pan Bóg, pisarz i diabeł - druga i ostatnia część esejów na temat twórczości J. Iwaszkiewicza oraz "ZNAKI NAPOWIETRZNE - opowiadania z lat 1979-2003".

Powodów do spotkania z Andrzejem Turczyńskim, które odbyło się na początku listopada w koszalińskim "Dialogu", było kilka. Po pierwsze - pisarz obchodzi w tym roku jubileusz 50-lecia twórczości. Po drugie - Bogdan Gutkowski promował czwartą już książkę jubilata wydaną przez Wydawnictwo Millennium - "Znaki napowietrzne". A po trzecie - pisarz mieszkający od wielu lat w Słupsku i znany z tego, że nie bardzo lubi podróżować - przyjął zaproszenie Bogdana Gutkowskiego... Tak naprawdę więc to my, uczestnicy tego spotkania, mieliśmy dość rzadką okazję posłuchania jubilata, a mówi on mądrze i pięknie...

Po oficjalnym powitaniu pisarza przez redaktor Jadwigę Koprowską - Bogdan Gutkowski powiedział słów kilka o wydanym właśnie przez Millennium zbiorze opowiadań Andrzeja Turczyńskiego z lat 1979-2003 zatytułowanym "Znaki napowietrzne". Ponieważ chciałam dowiedzieć się nieco więcej o intencjach wydawcy, po spotkaniu zadałam mu następujące pytanie:
- Istniejące od 2000 roku Wydawnictwo "Millennium" ma w swoim dorobku 13 książek. Aż cztery z nich ( "Ząb mądrości", "Dietdomszczyzna", "Pan Bóg, pisarz i diabeł", "Znaki napowietrzne") są autorstwa Andrzeja Turczyńskiego. Dlaczego?
A oto odpowiedź Bogdana:

Zgodnie z założeniami, ostatecznie skrystalizowanymi w roku 2003, Wydawnictwo "Millennium" chce być niedużym wydawnictwem lokalnym, zaangażowanym w prezentację i wydawanie literatury regionu Pomorza Środkowego, skupiło się więc na autorach z regionu koszalińsko-słupskiego.
Przygotowując w roku 2000 album o artystach koszalińskich, poznałem pobieżnie twórczość Andrzeja Turczyńskiego. Jego samego poznałem później. Propozycję wydania esejów Iwaszkiewiczowskich Turczyńskiego w zbiorze pt."Ząb mądrości" (esejów publikowanych wcześniej na łamach warszawskiej "Twórczości") uznałem (chyba dziś mogę mówić, że słusznie) za rzecz ważną, zarówno dla polskiej literatury, jak i dla poważnej literatury analizującej twórczość Jarosława Iwaszkiewicza.

Wielokrotne spotkania z Turczyńskim w Słupsku u niego w domu, rozmowy i dyskusje utwierdziły mnie w przekonaniu, że to niecodziennej miary człowiek. Porażający zwykłego człowieka zakres wiedzy jego umysłu, umiejętność nazywania rzeczy i zjawisk, których mnie samemu w ogóle nie udaje się nazwać, wzbudziły we mnie wielki respekt dla tego pisarza i erudyty. Zamkniętego w swojej pracowni pisarskiej, a z drugiej strony -otwartego na te problemy, które go interesują.
Do tego należy dodać ważne elementy, jakimi są z jednej strony więzy przyjaźni, jakie zaczęły nas łączyć, a do tego na końcu, co najważniejsze, moje przekonanie, że Turczyński to może pisarz niezmiernie trudny, ale przy tym jeden z naszych największych współcześnie tworzących. Jestem przekonany, że twórczość Andrzeja Turczyńskiego należy do bardzo ważnych kart polskiej literatury. Podkreślam słowo polskiej, a nie regionalnej.

Nie może więc dziwić, że Wydawnictwo "Millennium", nie poszukujące bestsellerów, wydało w 2005 roku 3 kolejne książki Turczyńskiego. Ale to są w moim pojęciu ważne polskie książki, zawierające istotne przemyślenia i przeżycia, wpisujące się w z pewnością w intelektualną część naszej literatury.

W dalszej części spotkania w "Dialogu" głos zabrał krytyk literacki i pisarz Janusz Termer z Warszawy (współpracował m.in. ze "Współczesnością", "Twórczością", "Kierunkami", "Kulturą", "Polonistyką", "Literaturą na Świecie", "Miesięcznikiem Literackim", "Literaturą", "Wiadomościami Kulturalnymi", był redaktorem naczelnym miesięcznika "Nowy Wyraz" oraz "Nowe Książki", jest autorem wielu książek, takich jak m.in. "Witold Zalewski", "Wilhelm Mach", "Juliusz Słowacki: "Beniowski - poemat", "Leksykon poetów", "Leksykon prozaików", "Pętla czasu (leksykon 155 najważniejszych książek świata), współautorem "Leksykonu lektur szkolnych", "Słownika postaci literackich", "Słownika dzieł i tematów literatury polskiej", "Słownika pisarzy, lektur i terminów literackich" ).

Omówienie twórczości Andrzeja Turczyńskiego podczas dzisiejszego spotkania - powiedział między innymi - to zadanie niewykonalne, bo to pisarz niezwykle wszechstronny i płodny - dramaturg, poeta, prozaik, eseista... Poznaliśmy się ponad 30 lat temu właśnie w Koszalinie, Andrzej wygrał pierwszy Konkurs Poetycki im. Jana Śpiewaka, potem - tak jak i ja - był wielokrotnie jego jurorem Dla mnie - szczególnie ważny jest Andrzej Turczyńskim jako prozaik. Już jego debiutancka powieść "Wypłuczysko" zapowiadała tę "ważność", dotyczyła spraw trudnych - złożonych stosunków polsko-rosyjsko-ukraińsko-niemieckich, a jej akcja toczyła się w przeddzień napadu Niemiec na ZSRR. Powieść ta zbudziła wielkie zainteresowanie, szczególnie za granicą, doszukiwano się - jako mistrzów Turczyńskiego - Leopolda Buczkowskiego, Andrzeja Kuśniewicza....A w ogóle - w prozie Andrzeja Turczyńskiego są pewne powtarzające się tematy, pewne znaki, nuty, takie jak choćby prawosławie, kultura rosyjska, odniesienia ukraińskie, nasze związki z kulturą bizantyjską cała sfera teologiczna i teleologiczna...Do tych spraw wraca w różnych układach i konfiguracjach, zwłaszcza - do związków polsko-rosyjskich, zachwytów nad literaturą rosyjską, przede wszystkim - nad Puszkinem i jego twórczością, znał tę twórczość dobrze jaszcze zanim dane mu było doświadczyć kosmosu literatury polskiej i Zachodu.

Proza Turczyńskiego nie jest ani łatwa, ani dowcipna, książki zdecydowanie wykraczają poza łatwą anegdotę, mówią o złożoności ludzkiej egzystencji, o przemijaniu, o uniwersalnych wartościach. "Znużenie" (powieść nominowana do nagrody NIKE'2001), napisana wyśmienitym językiem, została osnuta na wybranych wątkach biografii Immanuela Kanta. Nie jest to jednak powieść biograficzna, a raczej - coś w rodzaju przewrotnej autobiografii, choć wiadomo, że to rzecz niemożliwa. Jest to próba opowiedzenia o człowieku, który chce zerwać ze światem, w którym jest, ale - nie zrywa, w nim przecież tkwi. Bohater - chce pojąć, co niepojęte - i to jest kwintesencja utworu. Towarzysząc zdarzeniom i faktom zawartym w utworze, towarzyszymy jednocześnie samemu pisarzowi w jego namyśle nad charakterem i strukturą rzeczywistości, a także nad granicą i zasięgiem ludzkiego poznania.

Ale jest też Turczyńskim autorem innych próz - książek z innej teczki, parafii. Opowiadania "Lustro weneckie" czy "Lot wśród luster są jakby bardziej realistyczne, mniej w nich metafizyki - przypuszczam, że teraz takich by już nie napisał, sądząc choćby po "Tryptyku ruskim". Ostatnio jednak - można powiedzieć, że właśnie w "Dietdomszczyznie" zrezygnował z malarskości na rzecz bardzo skromnych środków pisarskich. To kilkanaście opowiadań o dziecku wywiezionym i żyjącym w ZSRR. Cały dowcip i przewrotność tej prozy polega na tym, że bohater jakby zaczyna się utożsamiać z ciągle indoktrynującymi go komunistami. Myślę, że mottem do tego nurtu mógłby być fragment wiersza Błoka "Scytowie":
Rosja to Sfinks. Gdy brocząc czarną krwią,
Czy chmurząc się, czy grzmiąc radością,
Wciąż patrzy, patrzy w ciebie, patrzy wciąż
I z nienawiścią, i z miłością!

Oprócz innych podejmowanych - z konieczności skrótowo - wątków, Janusz Termer zwrócił szczególną uwagę na zafascynowanie Turczyńskiego twórczością Iwaszkiewicza, czego wyrazem są dwa zbiory esejów: "Ząb mądrości. Iwaszkiewiczowskie miejsca, znaki i symbole i "Pan Bóg, pisarz i diabeł".

Chcąc przybliżyć czytelnikom niniejszej relacji problematykę i formę pierwszego zbioru - przytoczę recenzję tej książki pióra Janusza Termera:
Istnieje wiele opracowań i prac krytycznoliterackich poświęconych życiu i twórczości Jarosława Iwaszkiewicza, napisanych przez wybitnych krytyków i badaczy-polonistów. Na tym tle "Ząb mądrości" Andrzeja Turczyńskiego, obszerna księga mówiąca o Iwaszkiewiczowskich miejscach, znakach i symbolach, wyróżnia się w sposób istotny. Po pierwsze jej autorem nie jest zawodowy krytyk, a pisarz (prozaik i eseista, rocznik 1938) zafascynowany od lat dorobkiem autora "Sławy i chwały", a po drugie prezentuje on tutaj całkowicie własny, odbiegający od tradycyjnych w tym względzie ujęć, sposób widzenia rozmaitości i bogactwa literackich horyzontów świata Iwaszkiewiczowskiej poezji i prozy, jej ukrytych, zaszyfrowanych metaforycznie lub jawnie aluzyjnych znaczeń i odwołań do różnych kręgów rzeczywistości pozaliterackiej.

Oto w siedmiu kolejnych rozdziałach, obszernych i mocno nasyconych emocjonalnie esejach, składających się na książkę Turczyńskiego, próbuje on dotrzeć do tajemnic pisarstwa Iwaszkiewicza stosując rozmaite klucze analityczne i interpretacyjne: od rzeczowej analizy tekstów do psychoanalizy czy tzw. egzegezy mitograficznej, otwierające na nowo takie sprawy, jak typowe miejsca akcji (Ukraina, Mazowsze, Sycylia, Petersburg), głęboko zakryte pod literackimi obrazami sensy oraz charakterystyczne znaki i zaszyfrowane symbole filozofii życia, autorskiej koncepcji sztuki, zawarte w różnoimiennej twórczości tego wielkiego pisarza. Bardzo to dociekliwe, interesujące, ważne i inspirujące wszystkich czytelników spojrzenie na jego dzieło.

W drugiej części spotkania mieliśmy okazję posłuchać poglądów autora na temat istoty twórcy i jego dzieła. Na pytanie Jadwigi Koprowskiej o związki pisarza z Koszalinem, Andrzej Turczyńskim odpowiedział:

Przyjechałem tu w 1970 roku i żyłem osiem lat. Koszalin to dla mnie doświadczenie przyjaźni, serdeczności i dobra. Nie od rzeczy byłoby dziś, na początku listopada, wspomnieć żyjących niegdyś w Koszalinie naszych drogich zmarłych znajomych - Henrykę Rodkiewicz - wielką animatorkę kultury, twórczynię "Dialogu", Jadwigę Ślipińską - przyjaciółkę malarzy, pisarzy i teatru, oddaną bez reszty ich potrzebom, pisarza Gracjana Fijałkowskiego, dziennikarza Zbyszka Michtę, znanego Ryszarda Siennickiego, Ryszarda Lecha - osobliwego malarza malującego wiecznie ten sam zdehumanizowany pejzaż bez ludzi, aktorów Jerzego Filio, Tadeusza Mroczka...Ja sam bardzo wiele zawdzięczam Koszalinowi - poprzez ludzi i urodę samego miasta. Wymieniałem bliskich mi zmarłych, ale wspomnę też żyjących, choćby pisarzy Czesława Kuriatę i Henryka Lirowa Piotrkowskiego...

Jeśli idzie o twórczość - najpierw był we mnie pewien szczególny wstyd, pewna kurtyna, której nie chciałem odsłonić, by ujawnić swoje pisanie... Myślę sobie, że każdy twórca mierzy się z czymś tak istotnym jak samowładztwo ducha. Ta specyficzna k'sobność - jest jednak służebna wobec ludzi. Być artystą - to być kimś, kto posiada energię, władztwo, moc nad słowem, muzyką, pędzlem, która jest jednak służbą wobec innych. Tylko wtedy jest to wartość, która nadaje sens każdemu aktowi twórczemu, każdej twórczości. I jeszcze coś - genius loci jakby nam pomaga, dodaje energii, możliwości dotarcia do czegoś najważniejszego - do chwili pojednania się z drugim człowiekiem poprzez sztukę. Twórczość jest nie tyle znakiem wolności, co uległości wobec czegoś wyższego, większego. Jest to sytuacja, w której autor - i teraz to, co powiem, zabrzmi pewnie paradoksalnie - jest zobowiązany do pomyślenia i stworzenia czegoś większego niż jest zdolny pomyśleć.

Używam dość często sformułowania "jakby" (odpowiedź na pytanie dotyczące tej kwestii postawione przeze księdza Henryka Romanika), bo ono świadczy o tym, że często jestem niepewny, nawet wtedy, kiedy niby powinienem coś wiedzieć na pewno, być pewnym Ale to właśnie ta niepewność daje nadzieję, że przed nami jest jeszcze wiele do odkrycia, do zrozumienia...

I raz jeszcze Andrzej Turczyński - w sposób nieco bardziej skondensowany - przedstawił swoje widzenie istoty i sensu sztuki, jeszcze raz mówił o specyficznej "k'osobności" twórcy, "k'osobności" służebnej jednak wobec innych ludzi, odpowiadając - nie wprost przecież - Zdzisławowi Pacholskiemu, który po odczytaniu fragmentu jego opowiadania "Znak otwarcia" zapytał autora, do kogo się zwracał, pisząc ten tekst - do siebie czy do niego, czytelnika... Cytuję ów fragment, proponując jednocześnie uważnym czytelnikom tej relacji (i twórczości Andrzeja Turczyńskiego), by poszukali własnych odpowiedzi na to pytanie:

"Światło, rozświetlając początek, jednocześnie wydobywa z siebie pierwocinę mroku ,tak jednak rozproszonego, że nie do pomyślenia jest ani cień, ani ciemność poza kresem równie trudnym do wyobrażenia jak i już istniejący w nim zaczątek nowizny, myślany zaczątek światła, które lada moment wybiegnie, aby znów w jedno spleść się ze swoim cieniem. /... Można by zapytać, dlaczego? życie w cieniu bierzemy za życie w pełnym świetle tylko z tego względu, że pozornie górujemy nad cieniem, a znikając w ciemnościach, nie myślimy już ani o świetle, ani o sobie, tylko o swoim znikaniu. I pojawianiu się ze stanu ustawicznego niknienia."


Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog