KONRAD WALLENROD
Joanna NOWIŃSKA

W 150 rocznicę śmierci Adama Mickiewicza, koszaliński Teatr Propozycji "Dialog" przypomina utwory naszego romantycznego wieszcza. Po oryginalnej adaptacji fragmentów "Pana Tadeusza" zatytułowanej "Kraj lat dziecinnych" w reżyserii Marii Ulickiej, po "Strofach Mickiewiczowskich" pięknie interpretowanych przez Wojciecha Siemiona, obejrzeliśmy "Konrada Wallenroda" przeniesionego na dialogową scenę również przez Marię ULICKĄ. W spektaklu, zrealizowanym w tradycyjnej konwencji "teatru przy stoliku" wystąpili znani dialogowi aktorzy - Mirosław KROM i Jerzy LITWIN.


To jeden z najpiękniejszych, najbardziej ekscytujących, a jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych utworów Adama Mickiewicza. W malowniczym kostiumie poetyckiej powieści historycznej z XIV wieku młody, niespełna trzydziestoletni poeta ukrywa dylematy swojego pokolenia. Krytycy literaccy rozmaicie interpretowali ten nasycony wieloma sprzecznymi emocjami utwór. Dla jednych był apoteozą zdrady, dla innych - świadectwem bezgranicznej miłości ojczyzny. Czy jednak najpiękniejsze, najbardziej wzniosłe uczucia mogą usprawiedliwić kłamstwa, oszustwa, podstęp i zdradę? Późniejsi interpretatorzy dostrzegli w utworze tragizm patriotyzmu czasów niewoli. Jednak wciąż nie potrafimy znaleźć odpowiedzi na zasadnicze pytania. Czy istnieje granica zasad etycznych, której przekroczyć nie wolno? Nawet w imię najwyższych patriotycznych wartości?

Przypomnijmy. Fabuła tej romantycznej poetyckiej powieści jest niemal sensacyjna. Oto kilkuletni chłopiec, porwany przez Krzyżaków z rodzinnej Litwy, zostaje wychowankiem Wielkiego Mistrza. Jednak litewski wajdelota nie pozwala mu zapomnieć o ojczyźnie. W swych pieśniach przywołuje tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie. W Konradzie rodzi się pragnienie ocalenia własnego narodu. Jednak - wobec zbrojnej potęgi zakonu - "lwia" walka z otwartą przyłbicą skazana jest na niepowodzenie. Należy więc wkroczyć na krętą - "lisią" - drogę obłudy, podstępu i zdrady...

W "Konradzie Wallenrodzie" wątki historyczne z czasów chwały Zakonu Krzyżackiego splatają z przemożnym pragnieniem wolności podbitego przez Krzyżaków narodu i dramatem wielkiej, nieszczęśliwej, skazanej z góry na klęskę miłości. Uwikłany w historyczne burze bohater - dumny, odważny do szaleństwa, tajemniczy i pełen namiętności - musi podjąć dramatyczne decyzje. W imię dobra ojczyzny szlachetny rycerz złamie przysięgę, podepcze swój honor wynikający z kanonu etycznego rycerskich powinności, odrzuci chrześcijańskie ideały i wielką miłość... Skazany na wieczną samotność drogo zapłaci za zwycięstwo nad wrogiem - nie tylko swym rycerskim honorem, ale także swym życiem.

A jednak sława Konrada Wallenroda będzie wieczna. Przetrwa w słowach ludowej pieśni, która - niczym "arka przymierza" przechowuje dla przyszłych pokoleń wspomnienia bohaterskich czynów i dramatycznych, lecz nieuniknionych wyborów.
Szlachetna w formie i nasycona emocjami sceniczna wizja Marii Ulickiej podkreśliła niejednoznaczność, a jednocześnie uniwersalność utworu. Skupienie, z jakim zgromadzona w Domku Kata publiczność przyjęła premierowy spektakl świadczy, że dziewiętnastowieczne dylematy tragicznego romantycznego bohatera, który "miłość i szczęście umiał poświęcić dla sprawy narodu", bliskie są także mieszkańcom tej "globalnej wioski", jaką w XXI wieku staje się świat. Przekonaliśmy się również, że słowa takie jak "patriotyzm", czy "tradycja" wciąż poruszają serca...

"Konrad Wallenrod" wpisał się znakomicie w dialogową tradycję. Tragizm, a także paradoks jednocześnie spełnionej i przegranej egzystencji, wyrażony w najpiękniejszej poetyckiej formie polskiego heksametru, został przedstawiony w charakterystycznej dla teatru rapsodycznego ascetycznej formie. Niepokojącą atmosferę współtworzy wszechobecna czerń rozjaśniona blaskiem świec, gra świateł wydobywająca z mroku twarze aktorów i podkreślająca znaczenie gestów, a także oryginalna ilustracja muzyczna (dzieło Wincentego Stachowskiego). Maksymalna prostota scenografii umożliwiła realizatorom podkreślenie dominacji najważniejszego w teatrze rapsodycznym elementu sztuki teatralnej - SŁOWA, tak silnie przemawiającego do wyobraźni widzów. Sceniczne, pełne dramaturgicznego napięcia obrazy zapraszają do indywidualnej interpretacji, do nasycenia ich własną indywidualnością.

Dramat romantycznego bohatera został rozpisany na dwa głosy. Doskonali interpretatorzy mickiewiczowskich strof - Mirosław Krom i Jerzy Litwin - przekazali publiczności wszystkie znaczeniowe niuanse tej bogatej w wydarzenia i emocje poetyckiej opowieści o miłości i zdradzie. Ich klarowne i wyraziste aktorskie kreacje pełne są dramaturgicznej ekspresji. W finale zrzucają średniowieczne czarne peleryny. Współczesne stroje aktorów, utrzymane w tej samej kolorystycznej tonacji, są symbolicznym pomostem między literacką tradycją a współczesnością, w której romantyczna poezja wciąż zajmuje jakże istotne miejsce, zachęcając do refleksji nad tym, co w życiu chyba najważniejsze...

 

Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

 

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog