ZABAWA LUDOWA

Joanna NOWIŃSKA

Spektakl "Zabawa ludowa" prezentowany 19 lutego 2004 w ramach Sceny Poezji Teatru Propozycji "Dialog" w Koszalinie, przypominał licznie zgromadzonej publiczności nieśmiertelną poezję Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Zarówno liryki jak i utwory satyryczne skomponowane zostały w oryginalną całość, zdecydowanie odbiegającą w swym charakterze od wielu propozycji, które mogliśmy dotychczas oglądać w Domku Kata.


Swój spektakl oparłam na utworach napisanych przez Gałczyńskiego w latach trzydziestych. - powiedziała Maria ULICKA, scenarzystka i reżyser widowiska - Przede wszystkim są to fragmenty dwóch młodzieńczych poematów - "Zabawy ludowej" i "Balu u Salomona". Będzie można również usłyszeć wiersze liryczne i satyryczne. Od ich powstania minęło już prawie siedemdziesiąt lat. Lecz czy straciły swą aktualność? Oceńcie Państwo sami...

Nostalgiczna wyprawa w przeszłość okazała się znakomitą zabawą. Atmosferę lat trzydziestych podkreślała scenografia przywołująca wspomnienie teatrów ogródkowych. A był to klimat odrobinkę kokieteryjny, nie pozbawiony jednak nutki refleksji... Pod kolorowymi parasolami, chroniącymi wypoczywających rozmówców przed blaskiem słońca, tak miło gawędzi się przecież o wszystkich aktualnych sprawach, tu tak skwapliwie rozwija skrzydła poetycka fantazja (zwielokrotniona zacnym ginem...). Często jednak beztroska popołudniowych flirtów splata się ze wspomnieniem wielkiej niespełnionej miłości, a żartobliwe sentencje ujawniają inteligenckie kompleksy nieprzystosowanego do życia artysty...

Dynamikę spektaklu tworzyło zestawienie materiałów literackich, kontrast tekstów na przemian lirycznych i satyrycznych, oddających bogactwo i różnorodność twórczości Gałczyńskiego. W jego poezji, tak jak w życiu, smutek i wzruszenie splatają się z uśmiechem, żart i kpina - z refleksyjną zadumą. W pełnej paradoksów rzeczywistości lat trzydziestych, tak trafnie sportretowanej w popularnych "Skumbriach w tomacie", trzeba więc znaleźć swój azyl. Może nim być - przedstawiony w "Balu u Salomona" - pełen harmonii, wypełniony muzyką dom poety, w którym - niczym "złoty maleńki bóg" - króluje ukochana żona. Smutek można również utopić w radosnym szaleństwie "Ludowej zabawy", a ukojenie znaleźć w przytulnym mroku "Małych kin", gdzie tak miło jest wtulić się w miękki fotel, "zapomnieć o całym świecie" i "przeczekać deszcz i zawieruchę"... niczym "list miłosny w kopercie". List adresowany, być może, do "aktorki, zaginionej w tajemniczych okolicznościach" - słynnej piękności "Inge Bartsch", której niezgłębiony urok fascynował wielbicieli jej talentu...

Różne odcienie poetyckiej wrażliwości Gałczyńskiego odkrywali przed publicznością znani "dialogowi" aktorzy. Znani, a jednak trochę inni... Wystylizowani przez reżysera na zrelaksowanych, błyskotliwych bywalców ogródkowych teatrzyków, ujawnili swoje nowe talenty komediowe. Kolejną innowacją były kostiumy, przełamujące dominującą dotychczas w "Dialogu" czarno-białą monochromatyczną gamę kolorystyczną. Oto jedyna wśród gawędziarzy kobieta - roześmiana i kokieteryjna dama, w zabawnym kapelusiku na blond lokach, zamaszystej spódnicy i jaskrawo różowej bluzce. W tej klasycznej "la femme terrible z nieprawdziwego zdarzenia" doprawdy trudno rozpoznać Ewę Nawrocką, znaną dotychczas głownie z dramatycznych kreacji. Jednak spektakl pokazał, że doskonale czuje się również i w komediowo-groteskowej konwencji, podobnie jak pozostali aktorzy - Jerzy Bokiej, Wacław Dąbrowski, Jerzy Domin i Jerzy Litwin. Odziani w tęczowe barwne koszule i marynarki, czasami pląsający wdzięcznie na zalanej kolorowym światłem scenie w rytm ognistego tanga, stworzyli interesujący, pełen aktorskiej ekspresji zespół.
Reżyser przedstawienia - Maria Ulicka, przełożyła na barwne, pełne dynamiki sceniczne obrazy głębię i metafizykę wciąż intrygującej i zachwycającej poezji Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, czasami nastrojowo lirycznej, czasami przenikliwie dociekliwej w karykaturalnym portretowaniu rzeczywistości. Rzeczywistości, która przecież niekiedy niepokojąco przypomina dzień dzisiejszy...

Żywiołowa reakcja publiczności, dziękującej aktorom i realizatorom długotrwałymi oklaskami, potwierdziła słuszność tezy, że naprawdę dobra poezja nie starzeje się nigdy, zyskując jedynie wciąż nowe konteksty podkreślające jej uniwersalną aktualność. A jeżeli przedstawiona została w tak atrakcyjnej scenicznie formie, trudno dziwić się aplauzowi, potwierdzającemu reżyserską finezję Marii Ulickiej i wszechstronność wykonawców. Dodajmy, że klimat spektaklu współtworzyła ilustracja muzyczna autorstwa Wincentego Stachowskiego, złożona z przebojów muzyki rozrywkowej lat trzydziestych.


Niniejszy tekst publikujemy dzięki uprzejmości
redakcji miesięcznika społeczno-kulturalnego "Miesięcznik"

Scena Teatralna | Scena Muzyczna | Scena Poezji | Teatr przy stolikach | Dialogi o Kulturze | Spotkania autorskie
Napisz do nas: dialog@teatrdialog.koszalin.pl
jeśli masz jakiekolwiek pytania czy sugestie.
Copyright © 2003 Stowarzyszenie Teatr Propozycji Dialog